Dziennik Gazeta Prawana logo

Były minister szuka szczęścia w biznesie

4 sierpnia 2009, 06:21
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Mariusz Łapiński próbuje odnaleźć się w biznesie
Mariusz Łapiński próbuje odnaleźć się w biznesie/Inne
Były minister zdrowia w rządzie SLD Mariusz Łapiński próbuje odnaleźć się w biznesie - robi interesy w Uzbekistanie. W Polsce sprzedawał brykiet do elektrowni. W stawianiu pierwszych kroków w nowej branży pomagali mu nieprzypadkowi koledzy z nie tak dawnych czasów. Mówiono o nich "grupa hakowa".

Za rządów SLD bali się ich politycy, ministrowie. Zaufani premiera Leszka Millera pociągali za sznurki w najważniejszych urzędach.

>>>Czy Kaczyński kazał zbierać haki na PO

Zniknęli z polityki razem ze starym Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Ale dzięki Łapińskiemu wrócili do gry: znowu w grupie. Tzw. "grupa hakowa" ukonstytuowała się w biznesie. Był sierpień 2008. Prezesem został Montkiewicz, do rady nadzorczej trafili Łapiński, Nauman i Pruszyński.

>>>Palikot zbiera nowe haki na prezydenta

Spółka powstała za pieniądze Łapińskiego, a właściwie jego firmy M Pharma. - tłumaczy Paweł Pruszyński.

Obok "dużych" nazwisk pojawiły się tylko dwa mniej znane. Świetnie zna rosyjski (dziennikarstwo studiował m.in. w Moskwie) - to atut, bo firma ma robić interesy na Wschodzie.Kolejny człowiek w zarządzie to Roman Gałuszka, w latach 90. wicedyrektor departamentu gier losowych w Ministerstwie Finansów.

Uzbek zainteresowany robieniem interesów w Polsce, jeśli zajrzy do rejestru w sądzie, nie dowie się, czym się zajmuje Uzbecko-Polski Dom Handlowy.

O genezie spółki opowiada przyjaciel Łapińskiego (anonimowo, nie chce sobie psuć kontaktów): "Mariusz postanowił zarobić na handlu ze Wschodem. Ale teraz bez reszty pochłonął go handel z Ukrainą i Uzbekistanem".

Łapiński wciąż formalnie jest pracownikiem Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych i Nadciśnienia Tętniczego Akademii Medycznej w Warszawie. I ma gabinet w szpitalu na Banacha.Ma też sentyment do Wschodu. Od półtora roku działa w fundacji Warszawa - Kijów, jest szefem jej rady nadzorczej. Czym zajmuje się fundacja? Nie wiadomo.

Skąd pomysł na Uzbekistan? Według jego znajomych Łapiński miał poznać na przyjęciu ambasadora Uzbekistanu. "Jego teść - to znaczy teść ambasadora - jest dobrze <poukładany> u siebie w kraju. Tam jest polityka klanowa, trzeba znać ludzi. " - opowiada jeden z jego przyjaciół.

Mówi jeden ze współpracowników spółki: "Grupa hakowa? Za tym biznesem stoi Łapiński. To jego pieniądze i pomysły na biznes. W ciągu roku miał ich kilkadziesiąt. Montkiewicz nawet nie mówi po rosyjsku, nie angażuje się w działalność. Zresztą nie tylko tę".

W zakładaniu firmy pomagał Ryszard Kuciński - były rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, dziś adwokat. Wcześniej reprezentował w sądzie Naumana, Łapińskiego i Pruszyńskiego.

Znajomy Łapińskiego Adam Z.: " - co jest zaletą w kontaktach z Uzbekistanem. Ale sekretarki prawie nie mówią po polsku".

Według niego w ciągu jednego roku Łapiński miał kilkadziesiąt pomysłów na zarobienie pieniędzy: . Chciał kupować Bioton od Ryszarda Krauzego. Miał na oku kopalnię złota w Mongolii. Ostatecznie miał kupić przędzalnię bawełny w Uzbekistanie.

Paweł Pruszyński trafił do Łapińskiego, gdy stracił pracę w firmie Biopower (zajmował się tam energią odnawialną). Mówi Adam Z.: Po drugie skończył technikum włókiennicze, a Mariusz chciał robić interesy na bawełnie. Po trzecie przez swoje wejścia w ABW miał zapewniać spokój w interesach".

Od 1979 r. pracownik łódzkiego wojewódzkiego urzędu spraw wewnętrznych. W 1982 r. - jako słuchacz milicyjnej szkoły oficerskiej - brał udział w tłumieniu manifestacji i strajków. Zweryfikowany pozytywnie. W latach 90. szef delegatury UOP w Łodzi. W 2002 r. premier Miller powołał go na zastępcę szefa ABW. Odszedł w 2005 r.

Generał Pruszyński przyznaje, że na polecenie Łapińskiego w ostatnim czasie jeździł do Uzbekistanu.

Uzbecko-Polski Dom Handlowy to najświeższy pomysł Łapińskiego. Jej siedziba to mieszkanie na warszawskim Ursynowie. W jej dokumentach w sądzie nie ma bilansów - szkoda, bo jak twierdzą jego znajomi, akurat na tej firmie Łapiński zarobił. Ile? Nie wiadomo.

Na jedną z pierwszych siedzib Łapiński wybrał budynek na warszawskim Żoliborzu. W tym samym budynku działa spółka Elektrim-Megadeks, zależna od energetycznego giganta - elektrowni Pątnów-Adamów-Konin (części koncernu Zygmunta Solorza - red.). Jej prezesem jest Sławomir Sykucki, były szef departamentu gier losowych, związany z SLD. - opowiada jeden ze współpracowników Łapińskiego.

M Pharma przez Megadeks sprzedawała między innymi brykiet do elektrowni PAK. Sprowadzała go z Ukrainy. W dużych ilościach. Czy jeszcze sprowadza?

Łapińskiego zaczęli opuszczać współpracownicy. Paweł Pruszyński śmieje się pytany o Uzbekistan: "Już tam nie pracuję. Jestem emerytem. Koszt transportu tira z towarem to kilkanaście tysięcy dolarów. Za dużo, żeby się mogło opłacać".

PR-owiec Dariusz Cychol (dziś rzecznik ŁKS) nie chce rozmawiać o Łapińskim: .

Paweł Pruszyński:

Nie udało mi się skontaktować z Mariuszem Łapińskim. Nie odpowiedział na prośbę o rozmowę. Nie dowiedziałem się, jak dziś idą jego wschodnie interesy. I jak godzi pracę kardiologa ze sprowadzaniem brykietu.

p

Skąd wzięła się nazwa "grupa hakowa"? Ojcem nazwy jest prawdopodobnie były SLD-owski minister skarbu Wiesław Kaczmarek. To on w 2004 r. w wywiadzie dla dziennika "Życie" zdradził, że w czasach rządów Millera na wysokich szczeblach władzy istniała grupa zbierająca materiały kompromitujące przeciwników w SLD. Nazwisk nie chciał podać. - opowiadał z kolei "Gazecie Wyborczej".

Liderem grupy miał być Mariusz Łapiński. Wskazywali na niego sami politycy SLD i ludzie, którzy uważali, że to właśnie minister zdrowia popsuł im szyki.

Przed komisją śledczą do spraw Orlenu Kaczmarek zeznał, jak działała "grupa hakowa": .

Swoje pięć groszy dorzuciła w 2004 r. posłanka PO Elżbieta Radziszewska: publicznie opowiedziała, że w gabinecie Łapińskiego spotykali się . A po dymisji Łapińskiego spotykali się w pałacyku Montkiewicza w Konstancinie.

Bo kiedy wszczęła prywatne śledztwo w sprawie korupcji w Ministerstwie Zdrowia, w mediach zaczęły ukazywać się artykuły sugerujące jej związki z przemysłem farmaceutycznym. Wszystkie nitki prowadziły do źródła informacji - właśnie do "grupy hakowej".

Adam Z., zna Łapińskiego od lat (zastrzegł anonimowość): "Czy Łapiński inspirował teksty w gazetach? Nie wiem. Po prostu tak ma. Cecha charakteru".

Mówi jeden z pracowników biznesmena Ryszarda Krauzego (chce zachować anonimowość): "Mieliśmy sygnał, że pewne niekorzystne dla nas informacje, które pojawiły się w Warszawie, mogły pochodzić z kręgu pana Mariusza Łapińskiego. .

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj