Dzisiejsze spotkanie przedstawicieli oświatowych związków zawodowych z ministrem Michałem Bonim i wiceminister edukacji Krystyną Szumilas było kolejną turą rozmów w sprawie podwyżek. O co toczy się spór? . Ale na tym nie koniec.
Tyle jednak ustalenia. W opublikowanych . Ale nie było to złamanie umowy sprzed roku. Jak to możliwe? Bo w tej umowie było zastrzeżenie, że ostateczna wysokość podwyżek uzależniona będzie od sytuacji budżetu.
A jak wiadomo ta sytuacja, delikatnie mówiąc, nie jest najlepsza. "" – tłumaczy szef doradców strategicznych premiera Michał Boni.
>>> Nauczyciele dostanę podwyżkę na 100 procent
Co prawda nauczyciele kiwają ze zrozumieniem głowami, ale na tak niskie podwyżki się nie zgadzają. Więc walczą o swoje. . Ale znów nie osiągnięto porozumienia.
czytaj dalej
Polubowne zdaniem rządu rozwiązanie zakłada, że zaplanowana na przyszły miesiąc pięcioprocentowa podwyżka będzie uwzględniona w całości. Pieniądze na nią zostały zagwarantowane w budżecie na 2009 r. i lipcowa nowelizacja nie dotknęła tej pozycji. A co z kolejnymi? . Minister Boni argumentuje, że i tak te trzy . Gdyby zostały zrealizowane według wcześniejszych zamierzeń, byłoby to aż 3 mld zł. "Nie ma innej grupy zawodowej i nie ma drugiej takiej pozycji w budżecie na 2010 r., gdzie wzrost nakładów byłby tak znaczący" – przekonuje Boni.
Ale związkowcy na rządową propozycję się nie zgadzają. Szczegółowo mają się do niej odnieść na kolejnym spotkaniu planowanym na 27 sierpnia. I zapowiadają, że łatwo nie ustąpią. Argumentują, że większość pracowników oświaty zdążyła się przywiązać do myśli o 5-proc. podwyżkach.
"A w związku z reformą każdy nauczyciel ma pracować o godzinę dłużej, a w następnym roku – dodatkowo o kolejną godzinę w podstawówkach i gimnazjach" – mówi Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka ZNP. Jej zdaniem wrzesień minie pod znakiem walki o każdy procent podwyżek.