Dziennik Gazeta Prawana logo

Kasa dla Tuska, biznes z premierem. SONDAŻ DGP i RMF FM

31 sierpnia 2023, 06:30
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Donald Tusk
Donald Tusk/Newspix
Polacy wolą trzymać się z daleka od polityków, ale zadeklarowali, komu zaufaliby w kwestiach finansowych i komu powierzyliby dzieci.

Komu byłbyś skłonny pożyczyć pieniądze, zaprosić do wspólnego stołu, powierzyć opiekę nad dzieckiem i założyć wspólny biznes – to cztery pytania, jakie usłyszeli respondenci z sondażu United Surveys dla DGP i RMF FM. W każdym pytaniu najczęstsza odpowiedź brzmi: „żadnemu”.

Jeśli zaś chodzi o to, który z polityków zyskał najwięcej spontanicznych wskazań, to widać, że wyróżniają się tu Donald Tusk i Rafał Trzaskowski. Lider PO uzyskał pierwsze miejsce (z wynikiem 14,2 proc.) w kategorii, komu pożyczylibyśmy własne pieniądze. Tuż za nim są: Jarosław Kaczyński z 12,5 proc., Rafał Trzaskowski z 9,1 proc. i Mateusz Morawiecki z 8 proc.

Do wspólnego stołu najwięcej osób (18 proc.) zaprosiłoby Rafała Trzaskowskiego, Donalda Tuska (17,1 proc.) i Szymona Hołownię (13,4 proc.). Mateusz Morawiecki znów znalazł się poza podium (11,3 proc.), a tuż za nim Jarosław Kaczyński (9,6 proc.).

Opiekę nad dzieckiem w pierwszej kolejności powierzylibyśmy Rafałowi Trzaskowskiemu (14,4 proc.), Donaldowi Tuskowi (8,6 proc.), Beacie Szydło (7,9 proc.) oraz Szymonowi Hołowni (6,3 proc.). Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki znaleźli się na dalszych miejscach, uzyskując po ok. 3 proc.

Ostatnie pytanie dotyczyło zakładania wspólnego biznesu. Tu na pierwsze miejsce wybija się Mateusz Morawiecki z 14,3 proc. wskazań, na drugim miejscu jest Sławomir Mentzen (12,2 proc.), a podium zamyka Rafał Trzaskowski (10,8 proc.).

Jeśli chodzi o wyniki szczegółowe, to np. w elektoracie w wieku 18–29 lat dobrze wypada Sławomir Mentzen. Co czwarty młody wyborca pożyczyłby mu pieniądze, a 47 proc. mogłoby założyć z nim wspólny biznes.

Jeśli chodzi o wyborców niezdecydowanych – a to oni mogą przesądzić o wyborczym wyniku w tegorocznych elekcjach – to wśród nich odsetek wskazań na żadnego polityka jest zdecydowanie największy.

Nasz rozmówca z rządu interpretuje wyniki sondażu z optymizmem. – Widać, że tamtych lubią, a nas doceniają za kompetencje – ocenia współpracownik Mateusza Morawieckiego.

Katarzyna Lubnauer z Koalicji Obywatelskiej zauważa, że ankietowani ufają liderom opozycji. – Jeśli chodzi o kwestie związane z pieniędzmi, to ankietowani chyba dostrzegli u premiera Morawieckiego zdolność do nie zawsze etycznych metod pomnażania pieniędzy i wszyscy chcieliby się dowiedzieć, jak się robi interesy na działkach – komentuje posłanka.

Pytanie, czy dobre wyniki Donalda Tuska nie niepokoją działaczy PiS. – Jego pozycja w tym sondażu martwiłaby nas, gdyby poziom wskazań na niego przekraczał 30 proc., a tak nie jest – usłyszeliśmy.

Jeden z polityków KO uważa, że wyniki sondażu to pozytywny sygnał, świadczący o nieskuteczności zmasowanej antytuskowej kampanii PiS i mediów publicznych. – Dwa lata temu, gdy Tusk wracał do krajowej polityki, w badaniach był postrzegany jako polityk klasy światowej, ale odległy od zwykłego człowieka. Liczne spotkania z wyborcami wiele zmieniły. W efekcie urzędujący premier ma podobny poziom zaufania co polityk aspirujący do tej funkcji – mówi.

Partyjni liderzy mają półtora miesiąca na przekonanie do siebie większej liczby wyborców. Politycy skupią się teraz niemal wyłącznie na kampanii, bo za nami ostatnie posiedzenie Sejmu w tej kadencji.

Wybrano na nim skład budzącej kontrowersje komisji ds. wpływów rosyjskich. Po nieoczekiwanym wycofaniu się jednego z dziewięciu kandydatów wskazanych przez PiS – Marka Czeszkiewicza – partia rządząca musiała na poczekaniu uzupełnić wakat. Zdecydowano się na prof. Józefa Brynkusa z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Stało się to już po terminie na wskazanie kandydatów, który upływał 29 sierpnia. Rzecznik PiS Rafał Bochenek wyjaśnił nam, że marszałek Sejmu po prostu wskazała dodatkowy termin i wszystko odbyło się zgodnie z ustawą.

PiS przegłosował wszystkich kandydatów 234–235 głosami. Opozycja w ramach bojkotu komisji ani nie wskazała swoich kandydatów, ani nie głosowała, poza Konfederacją, która była przeciw.

Co prawda PiS nie zakłada, że komisja zdąży jeszcze kogokolwiek wezwać przed swoje oblicze w tej kadencji, ale ma nadzieję, że już sam etap przygotowań, np. pokazanie planu prac komisji, spowoduje, że opozycja będzie musiała na bieżąco w kampanii odnosić się do stawianych zarzutów. Opozycja odgraża się, że wszelkie pomówienia ze strony członków komisji będzie kierować do sądów w przyspieszonym, wyborczym trybie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj