Gdy eksplodował pocisk ukraińskiej obrony przeciwrakietowej w Przewodowie, dopiero po kilkunastu godzinach dowiedzieliśmy się, co się stało. To karygodne, że po pół roku szczątki rakiety odnalazła przypadkowa spacerowiczka. W tym czasie mnożyły się teorie spiskowe, a ruskie trolle wykorzystywały sytuację do szerzenia dezinformacji. Teraz informacje podawane są w sposób transparentny i uczciwy – mówi we "Wprost" generał Roman Polko.

Reklama

Odpolitycznienie armii

Były dowódca GROM chwali też Kosiniaka-Kamysza za odpolitycznienie armii. Wyciągnął resort z politycznych kleszczy. Wojskowi mogą wreszcie skupić się na swojej robocie, nie są wikłani w partyjne spory. To bardzo dobrze, że minister kontynuuje rozbudowę, a z drugiej strony nie eskaluje konfliktów w armii - wyjaśnia.

"Jest spokojny i zrównoważony"

Generałowi podoba się też sposób, w jaki nowy minister traktuje wojskowych. Dzięki temu, że jest spokojny i zrównoważony, zyskuje więcej niż poprzednicy. Nie poucza wojskowych, nie wtrąca się w ich pracę, a zarazem kontroluje resort obrony i buduje bezpieczeństwo. Zdaje sobie sprawę, że czasy i postrzeganie wojska jest zupełnie inne niż kiedyś. W armii nie zaprowadza się pruskiej dyscypliny, a żołnierze nie są już traktowani jak mięso armatnie - podsumowuje generał Roman Polko.