Przypomnijmy, że we wtorek odbyło się posiedzenie komisji śledczej do spraw afery wizowej. Damian Irzyk, konsul generalny Polski w Mumbaju w latach 2018-2023 zeznał, że na jego skrzynkę mailową wpływały wiadomości z resortu spraw zagranicznych na temat aplikantów wizowych z Indii. Jak podkreślił, mieli oni realizować w Polsce produkcje filmowe.

Reklama

Jego zdaniem "konsulat w Mumbaju był poddany bezprecedensowym naciskom". Irzyk dodał także, że po przekazaniu pracownikowi konsulatu USA listy nazwisk "filmowców", ubiegających się o wizę do Polski, otrzymał od niego informację, że finalnie 21 z nich trafiło do Meksyku.

Do sprawy odniósł się na antenie TVN24.

Irzyk o grupach filmowców: Okazało się, że…

Reklama

Opisując grupy filmowców wskazał, że były ich dwie. Pierwsza liczyła 35 osób, a druga 83.

- 83 osoby to jest za duża grupa jak na produkcję filmową. Podjęliśmy natychmiast decyzję, że pojawimy się w Centrum Przyjmowania Wniosków Wizowych w Ahmedabadzie w dniu, w którym oni będą składać te wnioski i będziemy prosić ich na rozmowy - powiedział był konsul.

- I okazało się, że tam jest jakiś sprzedawca warzyw, tam jest choreograf, który nie potrafi tańczyć, aktor, który nie był w stanie wskazać ani jednego filmu, ani jednego fragmentu filmu na YouTubie ze swoim udziałem. Za to byli to ludzie bardzo prości, biedni, mówiący tylko w lokalnym języku gudźarati. Nie mówili po angielsku dobrze, nie mówili też w hindii. Dobrze, że mieliśmy dyrektora tego centrum, który był Gujaratczykiem i odgrywał rolę tłumacza - mówił w rozmowie z Konradem Piaseckim.

Wskazał, że w którymś momencie "nawet jedną z tych osób poprosili, by pokazała jakiś układ taneczny", a ta nie była w stanie tego zrobić. Dodał, że wspomniane osoby były świadome ich roli w tym przedsięwzięciu.

"Kluczowy" mail od Piotra Wawrzyka

Były konsul podkreślił także, że pierwszy mail w tej sprawie, jaki otrzymał od ministra Piotra Wawrzyka był kluczowy.

- Nie wiem, jaką wiedzę miał ówczesny wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk, natomiast faktem jest, że jego pierwszy mail do nas w sprawie pierwszej grupy był dla nas kluczowy w tym, że rzeczywiście te decyzje zakończyły się pozytywnie, bo on rekomendował tę grupę swoim nazwiskiem i ją w duży sposób uwiarygadniał - zaznaczył rozmówca.

Dodał, że Wawrzyk miał "wyraźnie wskazać w mailu", że Edgar Kobos ma być osobą delegowaną do kontaktu w sprawie przekazywania wiz.

- To był pierwszy mail od wiceministra w trakcie jego czteroletniej kadencji na stanowisku. To była bardzo niezwykła sytuacja - podkreślił Damian Irzyk.