Dziennik Gazeta Prawana logo

Deficyt byłby niższy, gdyby nie prezydent

8 września 2009, 22:15
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Rząd przyjął wstępny projekt budżetu. Zdaniem gabinetu Donalda Tuska projekt nie może być lepszy, bo prezydent Lech Kaczyński grozi wetowaniem ustaw, które mogłyby mieć wpływ na wysokość deficytu. A ten będzie rekordowy - ponad 52 miliardy złotych.

"To " - mówił premier po posiedzeniu rządu. Jakie są główne założenia projektu? Konsumpcja wzrośnie nieco ponad jeden procent, podobnie niski będzie wzrost płac. Emerytury i renty zwiększą się tylko o ponad 4 proc. Wyjątkiem będą nauczyciele, ich pensje wzrosną o 7 proc. , z jednym wyjątkiem: akcyzy na papierosy.

>>> Straszą deficytem, by potem ogłosić sukces?

Jednak cały czas najbardziej komentowaną liczbą zawartą w budżecie jest , a raczej jego niespotykana do tej pory wysokość. "O tym, że te propozycje resortu finansów budzą zaufanie, świadczy reakcja, a raczej brak reakcji giełdy, walut i przedsiębiorców" - mówił Donald Tusk.

Czy rzeczywiście? "To , dzięki czemu nie jest napięty. Nie można już na starcie mówić jak rok temu, że będzie konieczność cięcia wydatków" - komentuje Jakub Borowski z Invest-Banku. I jak się spodziewają ekonomiści,

Ale droga do uchwalenia budżetu dopiero się zaczyna. Teraz projekt ma być i do końca września ostatecznie zostanie przyjęty przez rząd. Potem musi go przegłosować Sejm i podpisać prezydent. Jednak tym razem rząd nie powinien się obawiać weta, bo tej ustawy jako jedynej .

>>> Minister finansów obwinia teraz prezydenta

Jednak to właśnie - zdaniem gabinetu Tuska - miały skłonić gabinet Tuska do czy większego obniżania wydatków tak, by deficyt nie był taki duży.

czytaj dalej

"Nie chcemy nikogo epatować zagrożeniem ze strony prezydenta, ale opieramy się na tym, co prezydent i kluby opozycyjne deklarują w sposób otwarty. , że nagle dojdzie do nawrócenia SLD, bo tej partii nie da się nawrócić" - mówił Tusk. Tłumaczył w ten sposób, dlaczego rząd nie próbował nawet wyjść z żadnymi propozycjami zmian w ustawach, które mogłyby odciążyć budżet. Premierowi wtórował minister finansów. "Sprawdzianem intencji prezydenta były oszczędności wprowadzone przez rząd. Partie opozycyjne głosowały przeciwko nim, a " - argumentował Jacek Rostowski.

Zdaniem opozycji to , bo do tej pory prezydent zawetował tylko kilka ustaw gospodarczych, z czego dzięki SLD. "Im przeszkadza prezydent, a jak nie prezydent, to NBP, jak nie NBP, to krasnoludki albo plamy na słońcu. Jak do tej pory, receptą było wprowadzenie euro i widać, jak to się skończyło" - odpiera zarzuty Aleksandra Natalli-Świat z PiS.

>>> Rostowski uspokaja: Deficyt jest bezpieczny

W kolejnych latach zmiany są nieuniknione, bo nad budżetem widać . Już w przyszłym roku istnieje obawa relacji długu publicznego do PKB. To oznacza, że w kolejnych latach deficyty budżetowe nie mogą być wyższe i potrzebna jest ścieżka zmniejszania zbyt dużej różnicy między wydatkami a dochodami.

"Mam nadzieję, że ten budżet z takim deficytem to . Tak jak w przypadku GM czy Chryslera kryzys tylko ujawnił dramatyczną sytuację finansów publicznych i widać, jak konieczne są zmiany" - mówi ekonomista Marek Zuber.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj