Dziennik Gazeta Prawana logo

Sprawdzili, ile kosztują komisje śledcze. Kwoty robią wrażenie

16 lipca 2024, 07:56
[aktualizacja 16 lipca 2024, 07:56]
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sprawdzili, ile kosztują komisje śledcze. Kwoty robią wrażenie
Sprawdzili, ile kosztują komisje śledcze. Kwoty robią wrażenie/PAP
Obecnie w polskim parlamencie funkcjonują trzy komisje śledcze, które mają na celu rozliczenie poprzedniej władzy. Wszystkie generuje ogromne koszty, choć pełne zestawienie wydatków będzie możliwe po zakończeniu działalności każdej z nich. 

Ile kosztują komisje śledcze?

Aktualnie w polskim parlamencie funkcjonują trzy komisje śledcze. Pierwsza, pod przewodnictwem Marka Sowy, zajmuje się nieprawidłowościami przy wydawaniu wiz (tzw. afera wizowa). Druga, pod przewodnictwem Magdaleny Filiks, bada kwestię wyborów korespondencyjnych z 2020 r. Trzecia, prowadzona przez Magdalenę Srokę, skupia się na przypadkach nielegalnej inwigilacji (ds. Pegasusa).

"Fakt" zapytał Kancelarię Sejmu o koszty, które generują sejmowe komisje śledcze. Wydatki obejmują koszty związane z pracą doradców oraz bieżącą obsługą administracyjną.

Szacunkowy miesięczny koszt pracy komisji ds. wyborów kopertowych wynosi około 68,2 tys. zł. Należy do tego doliczyć jeszcze koszty umów ze stałymi doradcami, które średnio wynoszą około 142 tys. zł miesięcznie.

Komisja ds. afery wizowej generuje koszty na poziomie około 57,4 tys. zł miesięcznie, z dodatkowymi wydatkami na doradców wynoszącymi średnio około 156,2 tys. zł miesięcznie.

Z kolei koszty pracy komisji ds. Pegasusa to około 42,3 tys. zł miesięcznie, z dodatkowymi kosztami umów doradczych na poziomie średnio około 160,2 tys. zł miesięcznie.

Politycy podzieleni ws. działalności komisji 

O tym, czy koszty te są współmierne do rezultatów mówili w rozmowie z "Faktem" politycy. - My już przed wyborami do Parlamentu Europejskiego alarmowaliśmy, że działalność tych trzech komisji śledczych, to było wtedy ok. 3 milionów złotych. Dla nas było to pół roku dodatkowej kampanii wyborczej, głównie dla przewodniczących tych komisji. Szczególnie dla tych, dla których ta kampania zakończyła się sukcesem. Chodzi o szefa komisji, do której prac ja zostałem delegowany, czyli ds. tzw. kłamstwa wizowego czy tej drugiej komisji, która miała się zajmować tym, kto doprowadził do tego, że wybory się nie odbyły - stwierdził Daniel Milewski z PiS.

Innego zdania jest wiceprzewodniczący komisji ds. Pegasusa, Tomasz Trela. - Z naszej komisji nikt do Parlamentu Europejskiego nie pojechał. Póki co dwa wnioski złożyliśmy do prokuratury. Tych wniosków oczywiście będzie więcej. Sejm dał nam zadanie i my to zadanie zrealizujemy – powiedział dziennikowi. 

Polityk Lewicy wskazał, na to co generuje największe koszty. - Komisje mają administracyjną obsługę oraz doradców, są to prawnicy, którzy pomagają nam w tworzeniu wniosków, czy analizie dokumentów. Mamy bardzo dużo materiału dowodowego, musimy przygotować strategie. PiS krzyczy, gdyż wie, że poniesie konsekwencje swoich bezprawnych działań – dodał. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj