Ogłoszenie już teraz wyniku wyborów wcale nie oznacza uspokojenia politycznej sytuacji w Afganistanie. Jedyny rywal Karzaja, były minister spraw zagranicznych Abdullah Abdullah, wycofał się bowiem z drugiej tury wyborów, bo - jak wyjaśnił - nie wierzył, by mogła być ona sprawiedliwa.

Niespodziewana decyzja Abdullaha postawiła komisję przed trudną decyzją, czy mimo wszystko druga tura powinna się odbyć. W końcu zdecydowała inaczej.

"Niezależna Komisja Wyborcza ogłasza prezydentem Hamida Karzaja, ponieważ zdobył on najwięcej głosów w pierwszej turze i był jedynym kandydatem w drugiej" - oświadczył Azizullah Ludin na konferencji prasowej.

Zdaniem Ludina decyzja ta jest zgodna z prawem wyborczym i konstytucją oraz podjęta została "w interesie mieszkańców Afganistanu".

"Niespodziewane wycofanie się Abdullaha Abdullaha wywołało znaczne trudności ze zorganizowaniem drugiej tury wyborów" - wyjaśnił szef komisji. "Wszyscy członkowie komisji byli zgodni" - dodał.

Po przeprowadzonej 20 sierpnia pierwszej turze wyborów prezydenckich Komisja ds. Skarg Wyborczych stwierdziła wiele nieprawidłowości i fałszerstw, które doprowadziły do anulowania części głosów oddanych na Karzaja. W sumie w pierwszej turze otrzymał on 49,67 proc. głosów, a Abdullah 30,59 proc.

Wycofanie się Abdullaha wywołało wątpliwości co do prawowitości przyszłego rządu. Stronnictwo Karzaja odrzuciło w niedzielę możliwość zawarcia koalicji z Abdullahem, gasząc nadzieję, że obaj politycy mogliby znaleźć wspólnie wyjście z impasu.

Odwołanie drugiej tury wyborów z ulgą przyjęli organizatorzy głosowania obawiający się surowej afgańskiej zimy, która mogła odciąć część regionów od świata. Jednak największe obawy dotyczyły bezpieczeństwa. Afgańscy talibowie grozili atakami na każdego, kto zdecyduje się wziąć w niej udział.