Dziennik Gazeta Prawana logo

Człowiek-rakieta wpadł do Atlantyku

25 listopada 2009, 15:58
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Klapa. Yves Rossy, czyli człowiek-rakieta, zamiast dolecieć na Gibraltar wpadł do Atlantyku. Leciał z przypiętymi skrzydłami i czterema silnikami odrzutowymi i miał to być lot tak samo udany, jak wcześniejszy nad Kanałem La Manche. Niestety, człowieka-rakietę musiał z wody wyławiać śmigłowiec.

Cztery silniki odrzutowe i skrzydła miały miały ponieść człowieka - rakietę z Afryki do Europy.

Niestety, Na razie nie wiadomo co było przyczyną nieudanej, rakietowej eskapady. Mówi się m.in. o zbyt silnym wietrze.

, który pokonał we wrześniu ubiegłego roku w zaledwie 9 minut i 7 sekund.

Rossy, który chciał udowodnić, że dzięki jego kosntrukcji można swobodnie podróżować zapowiada, iż za pół roku znów spróbuje polecieć z Afryki do Europy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj