Dziennik Gazeta Prawana logo

Chińczycy oszaleli na punkcie samochodów

7 grudnia 2009, 17:42
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Chińska motoryzacja bije kolejne rekordy. Podczas gdy europejskie i amerykańskie firmy zmagają się ze skutkami recesji, w pierwszych 11 miesiącach tego roku produkcja i sprzedaż samochodów w Państwie Środka przekroczyła 12 milionów – podało Chińskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (CAAM).

Gao Tongyi z północno-wschodniej prowincji Hebei przed kilkoma miesiącami kupił sobie nowe, specjalnie sprowadzone z Niemiec bmw 740. Wcześniej jeździł nie mniej luksusowym audi A6. W Chinach samochód, tak jak ubranie, jest oznaką prestiżu. Jeśli jeździsz dobrym autem, to znaczy, że jesteś wiarygodnym partnerem w interesach mówi nam Gao, który jest właścicielem firmy handlującej z Europą. Poza tym chińskie samochody zdecydowanie ustępują jakością zagranicznym dodaje, wyjaśniając, dlaczego nie zdecydował się na rodzimą markę.

Tacy ludzie jak pan Gao wciąż jednak są wyjątkami. Choć w Pekinie czy Szanghaju swoje salony mają wszystkie luksusowe marki z Bentleyem czy Ferrari na czele, ich produkty pozostają poza zasięgiem większości Chińczyków. Muszą się zadowolić pojazdami typu SAIC, BYD, Landwind czy Chery lub w najlepszym razie montowanymi przez spółki typu joint venture licencyjnymi volkswagenami czy toyotami.

Według danych CAAM 60 proc. nowych samochodów kupują osoby, dla których jest to pierwsze auto w życiu. Jeszcze lepiej potencjał chińskiego rynku ilustruje liczba prywatnych pojazdów na 1000 mieszkańców. Podczas gdy w USA wynosi ona 765 sztuk, w Europie ponad 300, w Chinach szacowana jest na 30 40. Ale pod względem dynamiki wzrostu Państwo Środka nie ma sobie równych na świecie.

Miejscowe firmy motoryzacyjne robią wszystko, żeby nadążyć za rosnącym popytem. Zaledwie w październiku chińskie media triumfalnie informowały, że po raz pierwszy w historii przekroczona została bariera 10 milionów wyprodukowanych samochodów rocznie. Do tej pory udawało się to tylko Japonii i przed kryzysem Stanom Zjednoczonym. W tym roku Chiny już wyprzedziły Amerykanów pod względem sprzedanych pojazdów i stały się największym rynkiem świata. Teraz CAAM przewiduje, że do końca grudnia zarówno w produkcji, jak i sprzedaży pęknie bariera 13 milionów. To oznacza pozycję absolutnego światowego lidera w obu kategoriach.

Jeszcze w zeszłym roku chińska produkcja sięgnęła 9,3 miliona. 40-proc. wzrost w ciągu jednego roku to w dużej mierze efekt rządowych planów stymulacyjnych, jak chociażby wprowadzenia ulg podatkowych dla producentów małych aut. Ale i bez nich analitycy przewidują, że co roku liczba pojazdów wyjeżdżających z chińskich fabryk będzie przyrastać o co najmniej milion. Konsultingowa firma McKinsey & Co. szacuje, że do 2030 r. Chińczycy będą kupować rocznie 50 milionów nowych samochodów. Dla porównania cały światowy przemysł motoryzacyjny wyprodukował ich w zeszłym roku 70 milionów.

Chińskie firmy zresztą też coraz śmielej konkurują z zachodnimi koncernami. Największy chiński producent samochodów SAIC w zeszłym tygodniu poinformował, że przejął od General Motors pakiet kontrolny w ich spółce joint venture Shanghai GM. Firma jest już właścicielem brytyjskiego MG i większościowym udziałowcem południowokoreańskiego SsangYonga. Co więcej, również w zeszłym tygodniu SAIC ogłosił, że przymierza się do ekspansji w Indiach. Choć na razie tamtejszy rynek to tylko 1,7 milionów sprzedanych samochodów rocznie, w ciągu najbliższych pięciu lat ma się podwoić. A w dłuższym okresie ma perspektywy jeszcze większe niż chiński. W 1,2-miliardowych Indiach liczba samochodów przypadających na 1000 mieszkańców jest ponad dwukrotnie mniejsza niż w Chinach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Autor bez zdjęcia
Bartłomiej Niedziński
Dziennikarstwem zajmuje się od 11 lat, przed „DGP” pracował m.in. w Polskiej Agencji Prasowej, „Życiu”, „Przekroju”, „Fakcie” i „Dzienniku”. Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Interesuje się Europą Zachodnią, w tym przede wszystkim Wielką Brytanią i Irlandią, Ameryką Łacińską, a także rynkami surowcowymi.
Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj