Dziennik Gazeta Prawana logo

Szczyt klimatyczny brudzi na potęgę

15 grudnia 2009, 16:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Krytycy klimatycznego szczytu ONZ w Kopenhadze zyskali mocne argumenty. Były wiceprezydent USA Al Gore kłamał, gdy mówił o wpływie człowieka na globalne ocieplenie. Na dodatek sam dwutygodniowy szczyt w Kopenhadze trudno nazwać ekologicznym.

Prawdziwą "niedźwiedzią przysługę" oddał ekologom Al Gore, który po odejściu z Białego Domu dostał pokojowego Nobla za walkę z globalnym ociepleniem. "Mam tu najświeższe dane. Z badań Wieslava Maslowskiego wynika, że czapa lodowa zalegająca na biegunie północnym zniknie latem najdalej za pięć-siedem lat. Stanie się to na 75 proc." - mówił w poniedziałkowym wystąpieniu.

Te słowa zmroziły delegatów, bo to najczarniejsza z prognoz. Do tej pory naukowcy przewidywali, że Arktyka stanie się latem wolna od lodu dopiero po 2020 roku. Ale szok szybko minął, bo dziennikarze odszukali Maslowskiego. "Zajmuję się klimatem, ale nigdy nie podjąłem próby oszacowania wpływu człowieka na topienie się lodów Arktyki" - powiedział naukowiec pracujący dla amerykańskiej marynarki wojennej. Doradcy prasowi byłego wiceprezydenta USA szli jednak w zaparte: poinformowali, że Maslowski podzielił się z Gore'em swoimi obawami... w prywatnej rozmowie kilka lat temu.

Także sam szczyt w Kopenhadze znalazł się w ogniu krytyki. 20 tys. delegatów, dziennikarzy i ekologicznym aktywistów, którzy przybyli do duńskiej stolicy z całego świata, wytworzy w ciągu niemal dwóch tygodni obrad ponad 46 tys. ton dwutlenku węgla. Tak wynika z obliczeń analityków firmy Deloitte. Dla porównania tak ogromną ilość gazów cieplarnianych produkują w ciągu dwóch tygodni mieszkańcy 150 tys. brytyjskiego Middlesbrough lub w ciągu roku 660 tys. Etiopczyków.

Jeszcze nigdy organizowany przez ONZ szczyt klimatyczny nie był aż tak "brudny". Jego uczestnicy i organizatorzy nie chcą jednak o tym rozmawiać. "My się tym nie zajmujemy. My się koncentrujemy tylko na przebiegu negocjacji" - mówi nam jeden działaczy Climate Action Network International. Inni bronią się podkreślając, że to największy szczyt klimatyczny w historii lub przerzucają winę na organizatora - Danię.

Skandynawskie państwo, choć hołduje zielonej polityce, nie jest w stanie pogodzić wymagań uczestników obrad z ekologią. Polityków obsługuje flota aż 1200 limuzyn, z których tylko pięć jest ekologicznych. Podatek na auta hybrydowe jest tu po prostu tak duży, że nie opłaca się ich kupować. Na dodatek uczestnicy szczytu zignorowali apele Duńczyków o korzystanie z publicznego transportu. Politycy, w tym również Al Gore, oraz inni liczni celebryci przybyli do Kopenhagi na pokładach prywatnych odrzutowców. A to właśnie one produkują najwięcej gazów cieplarnianych. Jedyną ekologiczną rzeczą jest nowoczesna armatka wodna sprowadzona na potrzeby kopenhaskiej policji. Bo zużywa bardzo mało wody.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj