Cyklon Harry uderzył w południe Europy
W środę 21 stycznia teren południowych Włoch został nawiedzony przez gwałtowne burze oraz ekstremalnie silny wiatr. Wszystko to powiązane jest z cyklonem Harry, który właśnie w tym regionie uderzył z wyjątkową mocą. Według włoskiego dziennika "Corriere della Sera" mieszkający tam ludzie byli naocznymi świadkami prawdziwie "apokaliptycznych scen".
Słowa te wydawać się mogą przesadzone, jednak zważywszy na fakt, iż fale sięgały w pewnych momentach aż 16 metrów wysokości, a ponad 100 kilometrów wybrzeża zostało zdewastowane, to raczej ciężko mówić o dużej przesadzie. Poza tym zalane zostały budynki oraz ulice. Ucierpiały na tym zarówno regiony turystyczne, jak i te, w których na co dzień żyli mieszkańcy.
Włoski rząd potwierdza - cyklon Harry wyrządził szkody na pół miliarda euro
Mimo że opinia całego świata bardziej aktualnie skupia się na Grenlandii i geopolitycznych zawirowaniach wokół tej wyspy, to w social mediach można znaleźć naprawdę dużo postów, ujawniając skalę zniszczeń. Widać na nich zalane wybrzeże, zniszczone łódki, a w skrajnych przypadkach nawet ludzi uciekających przed wodą wdzierającą się na ulicę jednego z nadmorskich miast.
Według władz regionu Sycylii wstępne szacunki zakładają, że straty spowodowane cyklonem kosztować będą około pół miliarda euro. Na razie jednak nadal istotne jest powstrzymanie niszczycielskich skutków żywiołu i do tego władze miasta Mesyna poprosiły o pomoc wojsko.
Premier Włoch - Giorgia Meloni - zapewniła, że na bieżąco śledzi sytuację w regionach zagrożonych cyklonem. Jednocześnie zapewniła, że obywatele, którzy doznali szkód z powodu żywiołu, mogą liczyć na wsparcie ze strony państwa.