Kryzys na Kubie. Część kraju bez prądu
"W tej chwili prowincje Holguín, Granma, Santiago de Cuba i Guantanamo nie mają dostępu do prądu” – napisała na portalu X państwowa spółka Union Electrica de Cuba (UNE). Jak informują media, w kraju pogłębia się kryzys, spowodowany brakiem paliw i złym stanem infrastruktury.
Z oficjalnych statystyk agencji AFP wynika, że w 2025 roku Kuba wytworzyła zaledwie połowę potrzebnej jej energii elektrycznej. Urzędnicy obwiniają za to surowe sankcje USA, ale do problemów kraju przyczyniły się również złe zarządzanie gospodarką i załamanie się turystyki po wybuchu pandemii COVID-19.
Kryzys energetyczny na Kubie
UNE nie wskazała dokładnych przyczyn odłączenia elektrowni ani czasu potrzebnego do przywrócenia dostaw prądu. Obiorcy nie mają czasem prądu przez 20 godzin na dobę.
Po sześciu dekadach embarga USA kubański system energetyczny jest w opłakanym stanie, występują częste i długotrwałe przerwy w dostawach prądu, a prezydent USA Donald Trump niedawno zagroził odcięciem dostaw mocno dotowanej ropy naftowej z Wenezueli.
Pomimo wprowadzenia embarga handlowego przez USA w 1962 roku, osiem elektrowni na Kubie powstało w latach 80. i 90. XX wieku. Trzydzieści elektrowni słonecznych zbudowanych z pomocą Chin nie pomogło w zapobiegnięciu przerw w dostawie prądu. W grudniu poważna awaria zasilania w zachodniej Kubie pozbawiła prądu miliony ludzi – w tym stolicę Hawanę, miasto liczące 1,7 miliona mieszkańców.