Czołgi zamiast przelewów?
Ischinger zauważa, że Polska jako "państwo frontowe" bierze na siebie ogromny ciężar ochrony Europy przed rosyjskim zagrożeniem. Dyplomata uważa, że przekazanie sprzętu byłoby doskonałym sposobem na wyjście z impasu w kwestii odszkodowań za II wojnę światową.
Co mogłaby otrzymać Polska? Ischinger wymienia m.in. okręty podwodne, fregaty oraz czołgi.
Kto za tym stoi? Okazuje się, że pomysłodawcą tego planu jest Janusz Reiter, były ambasador RP w Niemczech i USA. Ischinger publicznie poparł tę inicjatywę, nazywając ją "świetną".
Berlin chce rozwiać obawy o dominację
Niemcy zwiększają wydatki na zbrojenia, co u niektórych sąsiadów budzi historyczne lęki - czytamy w "Die Welt". Ischinger twierdzi, że darmowe przekazanie broni Polsce byłoby jasnym sygnałem: Berlin buduje armię dla wspólnego bezpieczeństwa Europy, a nie po to, by dominować nad partnerami.
W rozmowach z Paryżem czy Polską czuję, że stare obawy przed niemiecką dominacją czasem wracają. Musimy pokazać, że inwestujemy w obronność po to, by cała Europa była bezpieczna - wyjaśnia dyplomata.
Wizja Ischingera sięga dalej - postuluje on stworzenie potężnego, wspólnego rynku zbrojeniowego, w którym kluczowe role grałyby:
- Niemcy i Francja,
- Polska i Wielka Brytania,
- Włochy oraz ewentualnie Turcja.
Temat reparacji pozostaje jednak "gorącym kartoflem" w dyplomacji. Niemieckie media przypominają, że Polska wycenia straty wojenne na ponad bilion dolarów. Ostatnio o tych roszczeniach przypomniał we wrześniu prezydent Karol Nawrocki.