Donald Trump nie zamierza rezygnować ze swojej polityki protekcjonizmu. W sobotę, za pośrednictwem platformy Truth Social, prezydent ogłosił podniesienie tymczasowej stawki celnej do 15 proc. na towary importowane z niemal całego świata.

To reakcja na "cios", jaki zadał mu Sąd Najwyższy. Sędziowie uznali w piątek, że większość ceł wprowadzonych przez Trumpa w 2025 roku (na podstawie ustawy IEEPA) jest niezgodna z prawem. Prezydent nazwał tę decyzję "absurdalną i antyamerykańską". Zamiast się wycofać, Trump znalazł inne podstawy prawne, by nie tylko utrzymać opłaty, ale jeszcze je podwyższyć.

Firmy chcą miliardów dolarów z powrotem

Wyrok Sądu Najwyższego otworzył puszkę Pandory. Amerykańskie przedsiębiorstwa, które przez ostatni rok płaciły wysokie daniny, domagają się teraz zwrotu pieniędzy. Jak informuje "Financial Times", gra toczy się o gigantyczne kwoty:

Reklama
  • 133,5 mld USD – tyle według Urzędu Celnego wpłynęło do budżetu do połowy grudnia.
  • 200 mld USD – na tyle bank JPMorgan szacuje całkowitą kwotę pobranych ceł.
Reklama

Amerykańska Izba Handlowa alarmuje, że odzyskanie tych środków jest kluczowe dla przetrwania 200 tysięcy małych firm importowych. Eksperci ostrzegają jednak, że procesy zwrotu mogą zająć całe lata.

Europa szykuje wspólny front

Decyzje Waszyngtonu wywołały natychmiastową reakcję po drugiej stronie oceanu. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zapowiedział, że kraje Unii Europejskiej wypracują wspólne, twarde stanowisko. Merz planuje wizytę w USA, podczas której będzie domagał się jasnych zasad handlowych i zwrotu kosztów poniesionych przez europejskie firmy.

Polityka taryfowa to kompetencja całej Unii, a nie poszczególnych państw. Dlatego Bruksela już teraz przegląda swój arsenał narzędzi odwetowych. Francuski minister handlu Nicolas Forissier wprost zasugerował, że Europa ma środki, by odpowiedzieć na agresywne cła Trumpa.

Podniesienie ceł przez Trumpa. Co to oznacza?

Dalsze podnoszenie ceł do poziomu 15 proc. uderzy bezpośrednio w ceny towarów w sklepach. Jeśli Trump zrealizuje swoje zapowiedzi w ciągu najbliższych miesięcy, import elektroniki, samochodów czy żywności stanie się jeszcze droższy. Prezydent USA twierdzi jednak, że to jedyna droga, by powstrzymać kraje, które "okradały" Stany Zjednoczone przez dziesięciolecia.