2 marca w Białym Domu odbyła się ceremonia wręczenia odznaczeń. Donald Trump wyróżnił trzech żołnierzy. Jeden z nich to sierżant sztabowy Michael H. Ollis, który otrzymał Medal Honoru pośmiertnie za uratowanie życia polskiemu żołnierzowi. W trakcie ceremonii uwagę mediów ponownie zwrócił niepokojący wygląd Donalda Trumpa. Chodzi o rozległą, czerwoną plamę na szyi polityka, która sięga ucha.

Lekarz Donalda Trumpa zabrał głos

Prezydencki lekarz Sean Barbarella w przekazanym mediom oświadczeniu bardzo ogólnikowo skomentował kwestię zmiany skórnej widocznej na szyi Donalda Trumpa. "Prezydent Trump stosuje bardzo powszechnie używany krem po prawej stronie szyi, który jest profilaktycznym środkiem do pielęgnacji skóry" - skomentował, cytowany przez CNN. "Prezydent będzie stosował ten preparat przez jeden tydzień, a zaczerwienienie ma utrzymywać się przez kilka tygodni" - dodał Barbarella. Lekarz nie podał jednak, jaki to krem, ani o jakie problemy zdrowotne chodzi.

Reklama

Plamy na rękach Donalda Trumpa

w lutym ubiegłego roku na dłoni polityka widoczne były wyraźne zasinienia. Sytuacja powtarzała się potem jeszcze kilkukrotnie, a Trump próbował nawet zamaskować ślady podkładem. Latem ubiegłego roku rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt przekazała, że siniaki mają być związane z silnymi uciskami dłoni. - Donald Trump spotyka się z większą liczbą Amerykanów niż jakikolwiek inny prezydent - twierdziła. Sprawa siniaków na dłoni Donalda Trumpa powróciła w styczniu tego roku podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Karoline Leavitt w rozmowie z CBS przekazała wówczas, że to efekt urazu. "Prezydent Trump uderzył dłonią w róg stołu, przy którym podpisywał dokumenty" - skomentowała. Sam Trump w wywiadzie z "Wall Street Journal" mówił z kolei, że przyjmuje większą niż zalecana dawkę aspiryny. Oprócz tego w lipcu zeszłego roku Biały Dom poinformował, że u Donalda Trumpa zdiagnozowano przewlekłą niewydolność żylną.