Dziennik Gazeta Prawana logo
Doszliśmy do punktu, w którym nie widać już alternatywy wobec rozpoczęcia ostrej kuracji oszczędnościowej. Taki punkt widzenia podziela dziś przeważająca część greckiego społeczeństwa - mówi grecki historyk i politolog Tanos Veremis.


: To może brzmieć paradoksalne, ale powiem, że tak. Doszliśmy do punktu, w którym nie widać już alternatywy wobec rozpoczęcia ostrej kuracji oszczędnościowej. Taki punkt widzenia podziela dziś przeważająca część greckiego społeczeństwa. Lansujący program cięć budżetowych socjalistyczny rząd Jeoriosa Papandreu jest u władzy dopiero od kilku miesięcy i dysponuje kapitałem zaufania, którego nie miał od dawna żaden z jego poprzedników. Na dodatek na jego telewizyjny apel o wsparcie pozytywnie odpowiedział lider centroprawicowej opozycji Antonis Samaras. Oznacza to, że plan oszczędnościowy może dziś liczyć na poparcie ok. 80 proc. greckiego elektoratu.


Tamte niepokoje społeczne były wyrazem zniecierpliwienia wobec polityki ówczesnego centroprawicowego rządu Kostasa Karamanlisa, który ukrywał przed społeczeństwem fatalne dane gospodarcze i nieudolnie reagował na zamieszki wywołane zastrzeleniem przez policjanta młodego demonstranta. Wtedy rzeczywiście sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli. Niepokoje i chaos wygasły jednak po przedterminowych wyborach we wrześniu ubiegłego roku.


Grecy nie są szaleńcami. Poprzedni gabinet powtarzał im wprawdzie, że wszystko jest OK, ale ludzie widzieli, że Grecja nie kwitnie, eksperci ostrzegali, że żyjemy ponad stan, a Unia Europejska wytykała nas palcem od miesięcy. Papandreu postawił na szczerość i trafił w nastroje społeczne.

czytaj dalej


Już dziś widać, że kuracja odchudzająca potrwa kilka lat. Rząd uzgodnił z Komisją Europejską, że do 2012 roku musimy zmniejszyć deficyt z 12,5 do 3 proc. PKB. Nikt w Grecji nie powinien się łudzić, że teraz nastąpią taktyczne cięcia, ale za rok, dwa wrócimy do dzisiejszego stanu. Tak nie będzie. Ten kraj będzie musiał nauczyć się żyć skromniej. Nie mamy żadnej alternatywy i rząd nie powinien twierdzić, że jest inaczej.


Raczej nie. Grecy są świadomi, że członkostwo w UE ciągnie ich w górę. Z opublikowanych właśnie badań Eurobarometru wynika np., że ledwie 10 proc. Greków lubi własne instytucje państwowe. Innymi słowy: nie wierzymy, że bez Europy bylibyśmy dziś w lepszej sytuacji. Wręcz przeciwnie.


Całe szczęście, że nasi politycy nie mogą tego zrobić. W przeszłości denominacja drachmy była już stosowana i nie przynosiło to dobrych efektów. Powiem brutalnie. Grecy są świadomi, że muszą zmienić swój styl życia. Wiedzą, że Unia Europejska ma rację. Pytanie tylko, czy się uda.


Podstawowym powodem naszych kłopotów jest niska wydajność ekonomiczna. Nie ma wiele przesady w greckim powiedzeniu, że jesteśmy ostatnią komunistyczną gospodarką Starego Kontynentu. Nasza siła robocza jest droga i niewydajna. Nasz sektor publiczny, w którym pracuje ok. 40 proc. Greków, jest zbyt duży. Istnieją badania dowodzące, że w wielu państwowych instytucjach bez większego uszczerbku dla jakości pracy te same zadania może spokojnie wykonywać nie 100, ale 20 osób. Ten stan rzeczy musi się zmienić.


Na pewien czas tak. To nieuchronne. Jednak należy pamiętać, że grecki rynek pracy jest specyficzny. Istnieje u nas ogromna szara strefa. Duża część urzędników na ciepłych posadach prowadzi jednocześnie sklep czy knajpkę zarejestrowaną na nazwisko matki czy babki. To świetnie, że Grecy są tak rzutcy, ale szara strefa oznacza realne straty dla budżetu państwa. Bez tak daleko idących zmian Grecy nie ruszą z miejsca.

* Tanos Veremis, wykłada historię najnowszą i nauki polityczne na Uniwersytecie Ateńskim

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Rafał Woś
Rafał Woś
Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraGrecję czeka ostra kuracja »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj