Donald Trump powtórzył swoje stanowisko, że Iran nigdy nie zdobędzie broni jądrowej. Zasugerował jednak, że Iran powinien mieć prawo do wzbogacania uranu, pozwolenie na rozwój pocisków balistycznych i dostęp do miliardów dolarów zamrożonych funduszy. Wcześniej Trump wielokrotnie przywoływał te trzy kwestie, zarzucając Barackowi Obamie i innym prezydentom, że nie powstrzymali zagrożenia ze strony reżimu w Teheranie.
"Trump robi wiele rzeczy, za które wcześniej krytykował Obamę"
W tym zaskakującym obrocie spraw amerykańscy politycy uważani za jastrzębie – m.in. były wiceprezydent Mike Pence i była ambasador USA przy ONZ Nikki Haley – ubolewali nad nową wizją Trumpa, podczas gdy niektórzy z najbardziej zagorzałych krytyków prezydenta przyjęli ją z entuzjazmem.
Trump robi wiele rzeczy, za które wcześniej krytykował Obamę – podkreślił Christian Whiton, doradca Departamentu Stanu w administracji George'a W. Busha i pierwszej administracji Trumpa. Powiedział też, że nie wznowi operacji wojskowych, ponieważ spowoduje to najgorszą recesję od czasów wielkiego kryzysu – dodał Whiton.
Narodowa Rada Irańsko-Amerykańska (National Iranian American Council) zaakceptowała decyzję o porozumieniu, twierdząc, że nie powinno być ono traktowane jako "ustępstwo, ale jako korekta trwającej od dziesięcioleci polityki przymusu, która okazała się całkowitą porażką i sprawiła, że wojna stała się nieunikniona" – oceniła Rada w oświadczeniu.
W pierwszych dniach wojny, rozpoczętej przez USA i Izrael, amerykański minister obrony Pete Hegseth argumentował, że celem USA jest "zniszczenie zagrożenia rakietowego" stwarzanego przez Iran. Jednak na konferencji prasowej kończącej szczyt G7 we Francji, Trump zasugerował, że jego doradcy skupiają się na niewłaściwych kwestiach i wręcz mogą mieć obsesję na punkcie rakiet balistycznych – podkreślił Bloomberg.
"Trump jasno dał do zrozumienia, że już się nie zgadza z Rubio"
Rakiety nie są problemem – powiedział Trump reporterom. Niszczą jakieś miejsce, ale nie wysadzają planety w powietrze.
Prezydent latami kwestionował prawo Teheranu do wzbogacania uranu. W maju sekretarz stanu Marco Rubio oświadczył, że Iran musi "odejść od wzbogacania". Ale w środę Trump jasno dał do zrozumienia, że już się z nim nie zgadza. To trochę trudne, gdy inni ludzie to mają, inne sąsiednie państwa to mają, a ty im tego nie pozwalasz na potrzeby energii elektrycznej i tym podobnych rzeczy – powiedział Trump.
Trzecia czerwona linia, którą Trump przekroczył, wiąże się z zamrożonymi aktywami Iranu, zablokowanymi przez USA w zagranicznych bankach. Częścią uzasadnienia przez lata było to, że Iran jest czołowym państwem sponsorującym terroryzm, finansującym Hezbollah w Libanie i Hamas w Strefie Gazy.
"To nie są nasze pieniądze, chyba będziemy musieli je oddać"
To nie są nasze pieniądze, to ich pieniądze i zamroziliśmy je w pewnym momencie – powiedział Trump. - Chyba będziemy musieli je oddać, wiecie. Gdybyśmy ich nie oddali, nikt nigdy więcej nie zainwestowałby w dolara.
Pomysł ten spotkał się z silnym sprzeciwem niektórych najbardziej zagorzałych zwolenników prezydenta, w tym senatora Teda Cruza, republikanina z Teksasu. Historia uczy nas, że dawanie miliardów dolarów teokratycznym szaleńcom, którzy chcą nas zamordować, to nie jest dobry pomysł – powiedział Cruz.
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.