Dziennik Gazeta Prawana logo

Grecja znów sparaliżowana strajkiem

11 marca 2010, 21:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Po raz trzeci w tym miesiącu Grecję sparaliżował strajk generalny zorganizowany przez największe centrale związkowe w proteście przeciw reformom rządu Georgiosa Papandreu. Choć protesty nie zmuszą premiera do ustępstw, to już doprowadziły do rebelii w jego partii. Podobne turbulencje mogą wkrótce dotknąć resztę europejskich partii lewicy.

W czwartek na 24 godziny stanął ruch na lotniskach i w portach, nie pracowały publiczne szkoły, szpitale i komunikacja miejska. Nawet greckie serwisy informacyjne pracowały na pół gwizdka - część dziennikarzy zdecydowała się wziąć udział w proteście. Podobnie jest we Francji, Wielkiej Brytanii, Niemczech.

Konsekwencje tej sytuacji odczuwają zwłaszcza europejskie partie lewicowe. "Kryzys ożywił europejskie związki zawodowe i zmusił lewicę do porzucenia wszelkich odniesień do liberalizmu gospodarczego. Żadna trzecia droga nie wchodzi już dziś w rachubę" - mówi DGP Michel Wieviorka, dyrektor Centrum Analiz Socjologicznych w Paryżu.

Z pozoru to doskonały moment dla stworzonych w ostatnich latach ugrupowań typu francuskiej Nowej Partii Antykapitalistycznej czy niemieckiej Lewicy (Die Linke), które odwołują się do klasycznego socjalizmu i ruchów robotniczych. Jednak zarówno dogmatyczne partie lewicowe, jak i ruchy społeczne typu ATTAC jak dotąd nie zyskały na fali protestów. "Strajki w Europie mają charakter defensywny: chodzi w nich o obronienie zdobyczy państwa dobrobytu, a nie rewolucję" - twierdzi Wieviorka.

Zdaniem Joachima Scharlotha, szwajcarskiego socjologa z uniwersytetu w Zurychu, dzisiejsi krytycy kapitalizmu dzielą się dziś na partie populistyczne i niesformalizowane ruchy społecznościowe, które stawiają raczej na happeningi niż wystawianie swoich kandydatów do walki wyborczej. "Dlatego Europa na razie nie wybuchła" - mówi nam Scharloth. "Teoretycznie przy nowoczesnych metodach komunikacji, mobilności i powszechnej świadomości globalnych powiązań powinniśmy mieć ruch wykraczający poza narodową perspektywę. Tymczasem Islandczyków zajmują problemy Islandii, Greków - Grecji itd. Paradoksalnie zręby międzynarodowego ruchu antyglobalistycznego były silniejsze przed kryzysem" - podsumowuje w rozmowie z DGP niemiecki socjolog Dieter Rucht.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Mariusz Janik
Mariusz Janik

Dziennikarz, fot. Materiały prasowe

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj