Dziennik Gazeta Prawana logo

Amerykanie mogą bezkarnie palić państwową flagę

12 października 2007, 11:45
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Amerykański Senat uznał, że od patriotyzmu ważniejsza jest wolność słowa. Dlatego każdy, kto zechce np. w proteście spalić flagę, nie może za to odpowiadać. To porażka prezydenta Busha, który chciał zadekretować patriotyczne zachowania.
Republikanie twierdzili, że niszczenie flagi to nie wolność słowa, a bezkarna agresja na amerykańskie wartości. Chcieli, by groziło za to więzienie. Do republikanów dołączyła część demokratów, w tym Hilary Clinton. Liczyli, że zbliżające się najważniejsze państwowe święto, 4 lipca - Dzień Niepodległości, ułatwi im przepchnięcie ustawy.

Przeliczyli się. Ustawa przepadła jednym głosem. Ich przeciwnicy uznali, że ograniczenie wolności słowa to o wiele większe uderzenie w podstawy Ameryki niż spalenie flagi. Poprawka gwarantująca wolność wypowiedzi jest dla nich największą wartością.

Nawet ci senatorowie, którzy są bohaterami wojennymi nie chcieli zakazu. "Nie popieram palenia flagi, pod którą walczyłem. Ale wolność słowa to rzecz święta" - mówił Daniel Inouye, weteran z II wojny światowej odznaczony najwyższym medalem - Medalem Honoru.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj