"Przepraszam" - wyszeptała Mary Wrinkler do swego męża-pastora chwilę po tym, jak go zastrzeliła. Wytarła mu krew z ust, przez chwilę patrzyła, jak próbuje złapać ostatni oddech, po czym... zabrała dzieci na plażę. Przed amerykańskim sądem trwa jej proces.
"On ciągle mnie krytykował, wrzeszczał na mnie za byle co" - zeznała kobieta. "Wreszcie nie wytrzymałam. Coś we mnie pękło". Zabójczyni poczekała, aż mąż
uśnie. Poszła do domowego schowka, wyjęła śrutówkę, przyłożyła lufę strzelby do pleców pastora i pociągnęła za spust. Pocisk rozszarpał mężczyznę, a siła uderzenia była tak
duża, że zrzuciła go z łóżka.
Pastor jeszcze żył. Próbował coś powiedzieć, ale był zbyt słaby. Mary uklękła przy nim, ale nawet nie próbowała go ratować. Uśmiechnęła się, wyszeptała "przepraszam" i pobiegła do pokoju dziecinnego. "Wiedziałam, że to moje ostatnie chwile z dziećmi" - mówiła policjantom. Zabrała więc Patricię, Mary Alice i Breannę na plażę. Tam zgarnęła ją policja.
Według policjantów, poszło o pieniądze. Pastor zarzucał swojej żonie, że za dużo wydaje i nie potrafi utrzymać domu. Ostatnie miesiące były pasmem niekończących się domowych awantur. W końcu doszło do tragedii. Prokurator chce dla Mary Wrinkler kary śmierci.
Pastor jeszcze żył. Próbował coś powiedzieć, ale był zbyt słaby. Mary uklękła przy nim, ale nawet nie próbowała go ratować. Uśmiechnęła się, wyszeptała "przepraszam" i pobiegła do pokoju dziecinnego. "Wiedziałam, że to moje ostatnie chwile z dziećmi" - mówiła policjantom. Zabrała więc Patricię, Mary Alice i Breannę na plażę. Tam zgarnęła ją policja.
Według policjantów, poszło o pieniądze. Pastor zarzucał swojej żonie, że za dużo wydaje i nie potrafi utrzymać domu. Ostatnie miesiące były pasmem niekończących się domowych awantur. W końcu doszło do tragedii. Prokurator chce dla Mary Wrinkler kary śmierci.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|