Dziennik Gazeta Prawana logo

Tureckie owce giną samobójczą śmiercią

12 października 2007, 11:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W południowej Turcji ponad sto owiec zabiło się, skacząc z 12-metrowego urwiska. W szaleńczym pędzie, czy to spłoszone dzikim zwierzęciem, czy z innego nieznanego powodu, 320 owiec rzuciło się w przepaść. Przeżyły te skaczące najpóźniej, spadając na swoistą wełnianą poduszkę, którą utworzyły leżące już na dole martwe zwierzęta.

To, że owca jest zwierzęciem stadnym, jest jak widać jej przekleństwem. Co roku te zwierzęta setkami popełniają samobójstwa. W 2005 roku w przepaść skoczyło 1500 owiec. Zginęła jedna trzecia. Co ciekawe, zdarza się to głównie zwierzętom hodowanym w Turcji. Co odróżnia Turcję od innych państw, gdzie owce też żyją, ale ich koniec nie jest tak dramatyczny? Dziennik.pl zapytał o to specjalistów od zachowań stadnych zwierząt.

Sprawa jest złożona. "Ów owczy pęd, z którego się śmiejemy, to faktycznie mechanizm prowadzenia stada przez przewodnika" - mówią eksperci. Setki owiec zachowują się tak, jak każe przewodnik. Czasem niestety zdarza się, że pomyli drogę lub spłoszony np. obecnością dzikiego zwierzęcia rzuci się do ucieczki. A z nim całe stado. Wtedy właśnie włącza się mechanizm stadny - owca biegnie tam, gdzie reszta. Nie widzi dokąd biegnie, ale instynkt podpowiada jej, że przewodnik, mając najlepsze pojęcie o otaczającym stado świecie, dobrze wie, co robi. Problem pojawia się, gdy przewodnik skacze w przepaść.

A w Turcji do takich wypadków dochodzi najczęściej z dwóch powodów. Po pierwsze, jest krajem górzystym. Po drugie, owiec jest tam wyjątkowo dużo. Hoduje się je na mięso - słynne tureckie kebaby robi się właśnie z baraniny - i na... kożuchy. No i sam model hodowli powoduje, że o wypadek nietrudno. W Europie Zachodniej wszędzie są płoty i ogrodzenia, tzw. elektryczne pastuchy zatrzymują stada w jednym miejscu.

W kraju, w którym znaczna część rolników utrzymuje się właśnie z hodowli owiec, masowa ich śmierć to dramatyczny problem. Odbudowa stad potrwać może wiele lat, więc tureckim wsiom grozić może nawet masowe wysiedlanie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj