Naukowcy z Ohio, którzy przeprowadzili sondaż wśród Amerykanów, nie mogą wyjść ze zdumienia. Takich bzdurnych odpowiedzi i wyssanych z palca teorii jeszcze nie widzieli. Ponad 30 proc. osób twierdzi, że rząd USA pomógł terrorystom lub specjalnie nic nie zrobił, bo prezydent George W. Bush chciał mieć pretekst do rozpętania wojny.

Po zamachach siły USA uderzyły najpierw na Afganistan, a potem na Irak. W całej sprawie chodziło więc o przejęcie złóż irackiej ropy - uważa co trzeci Amerykanin.

16 proc. wierzy poza tym, że bliźniacze budynki World Trade Center nie runęły dlatego, że wbiły się w nie samoloty pasażerskie, tylko dlatego, że ktoś wysadził podłożone w podziemiach bomby. Naukowcy z Ohio słysząc to stukają się w czoło i mówią: wieżowce waliły się od góry. Gdyby eksplodowały ładunki, oba budynki by się przewróciły.

Jak pokazuje sondaż, wielu Amerykanów uwielbia teorie spiskowe i trudno przekonać ich do zdroworozsądkowego myślenia. To nie dziwi. W końcu prawie połowa obywateli USA wierzy, że ich rząd kontaktuje się z UFO.