W czwartek Peter Magyar spotka się w Rzymie z premierką Włoch Giorgią Meloni.
Peter Magyar: W pewnym sensie jestem populistą
W rozmowie z rzymską gazetą zwycięzca kwietniowych wyborów powiedział o swojej kampanii, prowadzonej bez dostępu do tradycyjnych mediów, kontrolowanych przez rząd Orbana: Spotkałem niezliczoną liczbę obywateli, wykonaliśmy ogromną pracę z 50 tysiącami wolontariuszy.
Trzeba zakasać rękawy, ciężko pracować, spotykać się z ludźmi. Wielu polityków i dziennikarzy mówi, że jestem populistą. Cóż, tak, w pewnym sensie jestem. Spotykam się z ludźmi i ich słucham, więc jestem populistą. Ale dla mnie polityka to jest właśnie to: to ludzie, ich pragnienia, ich nadzieje. To jest demokracja. A w wielu krajach w polityce jej brakuje: brakuje obywateli, ludzi, którzy są najważniejsi.
Peter Magyar: Orban w więzieniu? To nie jest moje zadanie
Peter Magyar zapytany o to, czy pośle Orbana i jego oligarchów do więzienia, jak wcześniej mówił, odparł: To nie jest moje zadanie. To zadanie sędziów. Tym, co możemy zrobić, a właściwie to jest nasz obowiązek, to przywrócić niezależność wymiarowi sprawiedliwości, ewentualnie powołać nowe organy antykorupcyjne i przystąpić jako Węgry do Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych – OLAF.
Ale to nie polityk ani premier ma wysyłać kogoś do więzienia. Oczywiście dobrze wiem, co powiedziałem i wiem, czego Węgrzy ode mnie oczekują i rozumiem ich pragnienia. Jednak muszę być w tej kwestii bardzo rygorystyczny i taki będę: to nie do mnie ani do żadnego innego polityka należy decydowanie o tym, kto trafi do więzienia.
Peter Magyar: Moim wzorem zawsze był Jan Paweł II
Przyszły premier zapytany o to, jak udało mu się pokonać strach panujący wśród mieszkańców małych miejscowości, stwierdził: W Biblii 345 razy napisano, że nie należy się bać. A moim przykładem, moim wzorem zawsze był Jan Paweł II, który często to powtarzał: Nie lękajcie się.
Lider ugrupowania TISZA wyjaśnił również: Zwłaszcza na obszarach wiejskich strachu było bardzo dużo; głęboki strach przed systemem-mafią. Może właśnie dlatego tak ważne było to, by pojechać do wszystkich tych miejsc, rozmawiać bezpośrednio z ludźmi, spojrzeć im w oczy, uścisnąć im dłonie i często powtarzać to zdanie: Nie lękajcie się. A w ciągu tych dwóch lat było wiele skandali, wiele trudnych momentów dla mieszkańców wsi. Wiele osób straciło pracę, było zastraszanych razem ze swoimi rodzinami; prześladowanych przez burmistrzów i lokalnych polityków Fideszu, przez członków tej właśnie "mafii".