Dziennik Gazeta Prawana logo

Amerykanie masowo adoptują libańskie... psy

12 października 2007, 13:39
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Nie mają rodziców, dachu nad głową i co do buzi włożyć. Libańskie dzieci-ofiary wojny. Ale to nie one dostaną nowy dom i nowych amerykańskich rodziców. A ich zwierzaki: koty i psy. Bo je łatwiej dostarczyć do USA.

Przylatują wielkimi samolotami w lukach bagażowych. Po drodze dostają w jedzeniu środki nasenne. I spokojnie budzą się już na amerykańskich lotniskach. I biegną wprost w ramiona nowych właścicieli. Nie potrzeba wielu formalności, żeby zaadoptować libańskiego zwierzaka: trzeba tylko zapłacić za jego szczepienie i transport. A i potem utrzymanie nie jest przecież drogie.

A z dzieckiem już tak łatwo by nie poszło. Dużo papierków i pieniędzy. Więc Amerykanie wolą iść na łatwiznę - uspokajając swoje sumienia pomaganiem zwierzakom, zamiast zająć się tymi, którzy tej pomocy naprawdę potrzebują: maluchami skrzywdzonymi przez wojnę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj