Historia tego byłego arcybiskupa zambijskiej Lusaki budzi niesmak. Ekskomunika groziła mu już pięć lat temu, kiedy sam ożenił się z Koreanką. Zrobił to w dodatku na zbiorowych zaślubinach zorganizowanych przez sektę Moona. Serce jednak okazał mu Jan Paweł II. Porozmawiał z księdzem i przekonał go do powrotu do Kościoła. Milingo zrezygnował z małżeństwa. I obiecał przestrzegać celibatu.
Ale to nie był koniec grzechów duchownego. Słynął też z zamiłowania do sekt i odprawiania egzorcyzmów. Tym też nagrabił sobie w Watykanie i stracił posadę arcybiskupa stolicy Zambii.
I wygrało w nim diabelskie nasienie. Nie pomogła ani pokuta w Argentynie, ani pobyt w Rzymie pod opieką Stolicy Apostolskiej. W czerwcu ksiądz czmychnął z Włoch. Wrócił do żony. I założył potajemnie ruch żonatych duchownych. A w ubiegłą niedzielę przeszedł już samego siebie. W Waszyngtonie wyświęcił na biskupów kilku żonatych duchownych.
Benedykt XVI powiedział: Basta! Dziś wyrzucił Melingo z Kościoła, razem z awansowanymi przez niego duchownymi.