Z tajnego amerykańskiego sztabu, wykutego we wnętrzu góry Cheyenne, generałowie mieli dowodzić wojskiem w razie wojny atomowej. Ale że Ameryka nie ma już wrogów, którzy obrzuciliby ją głowicami jądrowymi, sztab nie jest potrzebny. Jest już decyzja o wyprowadzce.
Utrzymanie kompleksu kosztuje ciężkie miliony. Trzeba kilku kompanii wartowników, różnych alarmów, no i olbrzymiego personelu, żeby placówkę utrzymać w pełnej gotowości. A przecież trwa wojna w Iraku. Każdy dolar potrzebny jest na broń i amunicję. Dlatego ministerstwo obrony bazę likwiduje.
Będzie w niej tylko minimalna liczba wartowników, a funkcje góry przejmie baza lotnicza Peterson, która leży niedaleko kompleksu. Wojsko planuje też wynajmować wnętrza ekipom filmowym. Bo przecież w większości filmów o ataku kosmitów na Ziemię, czy o wojnie Ameryki z kimkolwiek, prezydent zawsze kierował krajem, ukryty we wnętrzu góry.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|