Sprawa ciągnęła się od 1994 roku, od czasu wielkiej wojny domowej w Rwandzie. W krwawych plemiennych potyczkach zginęło tam ponad 800 tysięcy osób. Uchodźcy, którzy schronili się w kościele ks. Saromby w Nyange - w większości kobiety i dzieci - pochodzili z plemienia Tutsi. Uciekali przed bojówkarzami Hutu.

Prokurator twierdził, że ksiądz rozkazał kierowcy buldożera zburzyć kościół i pogrzebać uchodźców pod gruzami. Kierowca tłumaczył, że rozkaz wyszedł od władz. Sąd skazał go na dożywocie, a księdza na 15 lat. Jednocześnie uznał, że duchowny nie wydał rozkazu, a jedynie zgodził się na zburzenie kościoła.

Międzynarodowy Trybunał Karny dla Rwandy ścigał księdza Sarombę listem gończym przez kilka lat. W 2002 roku duchowny sam oddał się w ręce sędziów. Dwaj inni księża katoliccy - Emmanuel Rukundo i Hormisdas Nsengimana - również oskarżeni o ludobójstwo, wciąż czekają w areszcie na wyrok.