Napromieniowane budynki instytutu, sześć z 12 reaktorów atomowych wyłączonych. Oto efekty pracy placówki badawczej w Moskwie - Instytutu Kurczatowa. Specjaliści uspokajają, że mieszkańcom rosyjskiej stolicy nic nie grozi.
Z trzech reaktorów specjaliści zabierają uran, by w razie pożaru nie doszło do eksplozji. A szefowie instytutu chcą wyłączyć kolejne stosy atomowe. Rosjanie są oszczędni w słowach. Powtarzają standardową formułę, że ślady promieniowania usunęli wyszkoleni ratownicy.
Mieszkańcy Moskwy od lat drżą ze strachu. Bo gdyby z Instytutu Kurczatowa wydostała się radioaktywna chmura, wiatr przeniesie skażenie na miasto. A wtedy dojdzie do niewyobrażalnej tragedii.
Moskwa to jedyna europejska stolica, która w swych granicach ma reaktory atomowe. Ekolodzy już od dawna ostrzegali, że są one w tak złym stanie, że w każdej chwili może dojść do tragedii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|