Z trzech reaktorów specjaliści zabierają uran, by w razie pożaru nie doszło do eksplozji. A szefowie instytutu chcą wyłączyć kolejne stosy atomowe. Rosjanie są oszczędni w słowach. Powtarzają standardową formułę, że ślady promieniowania usunęli wyszkoleni ratownicy.
Mieszkańcy Moskwy od lat drżą ze strachu. Bo gdyby z Instytutu Kurczatowa wydostała się radioaktywna chmura, wiatr przeniesie skażenie na miasto. A wtedy dojdzie do niewyobrażalnej tragedii.
Moskwa to jedyna europejska stolica, która w swych granicach ma reaktory atomowe. Ekolodzy już od dawna ostrzegali, że są one w tak złym stanie, że w każdej chwili może dojść do tragedii.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
