Do morza na zachodnim wybrzeżu Norwegii, na północ od Bergen, wyciekło z cypryjskiego tankowca 290 ton paliwa. Plama ma ponad kilometr długości. Walczą z nią wyspecjalizowane jednostki do spraw kataklizmów ekologicznych.
Już drugi dzień trwa walka z olejem napędowym, który wydostał się z cypryjskiego tankowca, który w piątek osiadł na skałach na zachodnim wybrzeżu Norwegii. Plamę usuwają z powierzchni
morza specjalnie wyposażone jednostki służb ekologicznych i straży przybrzeżnej.
Według ocen specjalistów, do morza przedostało się prawdopodobnie 290 ton paliwa z ponad 600, które wiózł 180-metrowy tankowiec "Server", płynący do Murmańska na północy
Rosji.
Udało się na szczęście zabezpieczyć przed wyciekiem drugi zbiornik, w którym było 300 ton paliwa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|