Ministrowie spraw wewnętrznych Unii Europejskich już wiedzą, skąd się bierze przestępczość. Według nich, wszystko przez gry komputerowe. Dlatego urzędnicy chcą, by zakazać sprzedaży wyjątkowo brutalnych gier.
Debatę o grach zaczęli Niemcy. Morderca, który w listopadzie zeszłego roku strzelał do uczniów w szkole w Emsdetten, był nałogowym graczem. Dlatego urzędnicy wyciągnęli wnioski z tej tragedii i uznali, że gry to zło, które tylko uczą mordować.
Czy jednak zakaz sprzedaży wyjątkowo brutalnych gier faktycznie spełni swoje zadanie? Niekoniecznie. Bo gracze zawsze mogą kupić program w jednym z internetowych sklepów spoza Unii Europejskiej. Albo po prostu ściągnąć nielegalną kopię z sieci. I wtedy prawo będzie bezsilne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|