Na pozór sprawa jasna. Jest 28 stycznia, zamaskowani bojownicy al-Fatah zajmują pozycję w centrum Jabali. Nadchodzi starcie z przeciwnikami z Hamasu. Dzierżą w mężnych dłoniach karabiny Kałasznikowa. Strzelają dziennikarskie flesze...
Nawet prosty bojownik o wolność wie, że dobrze zrobione zdjęcie silniejsze jest od magazynka pełnego naboi, który nosi przytroczony do paska. Chłopcy pozują z
najnowszym nabytkiem, karabinami prosto z Egiptu. Do walczących z Izraelem Palestyńczyków trafiło bowiem z Egiptu 20 tys. karabinów AK-47, tyle samo magazynków i dwa miliony sztuk amunicji.
Broń dotarła do Palestyny przez granicę z Izraelem i... za zgodą rządu Izraela - donosił niedawno dziennik "Haaretz".
Decyzję o dozbrajaniu al-Fatah Izrael podjął wspólnie z Amerykanami i Egiptem. Ostatecznie zapadła ona w czasie spotkania premiera Izraela, Ehouda Olmerta, z Mahmoudem Abbasem, przewodniczącym Organizacji Wyzwolenia Palestyny, 24 grudnia zeszłego roku. Dziś al-Fatah, wzmocniony, gotuje się do bratobójczej walki.
Decyzję o dozbrajaniu al-Fatah Izrael podjął wspólnie z Amerykanami i Egiptem. Ostatecznie zapadła ona w czasie spotkania premiera Izraela, Ehouda Olmerta, z Mahmoudem Abbasem, przewodniczącym Organizacji Wyzwolenia Palestyny, 24 grudnia zeszłego roku. Dziś al-Fatah, wzmocniony, gotuje się do bratobójczej walki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl