Nie są już ministrami szwedzkiego rządu, ale co miesiąc na konto każdego z nich wpływa blisko 100 tys. koron (prawie 42 tys. zł). Wszystko zgodnie z prawem. Bo roczna zapomoga przysługuje, jeżeli były członek rządu nie znajdzie równie dobrze płatnej pracy.
Na początku roku bez zatrudnienia było jeszcze sześciu byłych ministrów: pracy, zdrowia, rolnictwa, obrony, imigracji oraz ds. równego traktowania kobiet i mężczyzn. Pełna urzędnicza pensja w czasach, gdy Szwecją rządzili Socjaldemokraci, wynosiła dokładnie 97 tys. koron.
Jeżeli byli ministrowie znajdą gorzej płatną pracę, różnicę między starą a nową pensją zwraca się co do korony. Nasi parlamentarzyści mogliby tylko pozazdrościć... my sami już nieco mniej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|