Jas Gawronski, włoski eurodeputowany polskiego pochodzenia, miał wielkie szczęście, że przeżył. Wpadł do niezabezpieczonej studzienki kanalizacyjnej w centrum Rzymu. Spadł z wysokości 3,5 metra.
71-letni Gawronski szedł w kierunku swojego skutera. Założył kask. I nie zauważył, że na studzience nie ma pokrywy. Wpadł do środka. Na szczęście nie stracił przytomności. Z kanału wydostał się o własnych siłach. Od razu trafił do szpitala, ale okazało się, że nic groźnego mu się nie stało. Były rzecznik pierwszego rządu Silvio Berlusconiego jest tylko lekko potłuczony.
Teraz firma wodociągowa przeprasza. Bo dziurawej studzienki miał pilnować robotnik. Temu chyba jednak znudziło się stanie przy otworze i ostrzeganie ludzi. I poszedł w nieznanym kierunku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz