Dziennik Gazeta Prawana logo

Seryjni snajperzy polowali na ludzi głównie w USA

12 października 2007, 15:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dokładnie 30 lat temu, w walentynki, Fred Cowen zastrzelił pięciu policjantów. Osaczony, popełnił samobójstwo po dziesięciu godzinach od zabicia pierwszej osoby. Seryjni snajperzy wpisują się w krwawą historię USA, stając się często elementem popkultury.

Najlepszym przykładem, jak seryjny zabójca może zyskać niezasłużoną sławę, jest przypadek 16-letniej Brendy Spencer. W 1979 roku ze snajperki kaliber 22 mm zastrzeliła dwóch braci. Pod wpływem tej zbrodni Bob Geldof napisał słynną piosenkę "I Don't Like Mondays".

11 lat wcześniej Ameryka usłyszała o Charlesie Whitmanie, jak dotąd najkrwawszym z seryjnych morderców, zabijających z broni snajperskiej. 1 sierpnia 1966 roku Whitman zabił swoją matkę i żonę, po czym wspiął się na 27. piętro wieży w centrum Austin w Teksasie. Miał ze sobą prawdziwy arsenał: dwunastostrzałowy shotgun, snajperkę Remingtona 700 z lunetą Leupolda, strzelbę Remington kalibru 35 mm, karabin M1, magnum 357, pistolet Galesi-Brescia, niemieckiego Lugera, maczetę, topór, skrzynkę z amunicją, zestaw do czyszczenia broni, nóż myśliwski, nóż kuchenny, scyzoryk i stalowy łom grubości jednego cala.

Zabójcza kombinacja guza mózgu, którego obecność uczyniła zeń psychopatę, oraz potężny zestaw broni doprowadziły do śmierci 15 osób i samego mordercy. Rannych zostało 31 osób. Osaczony Whitman zginął od policyjnych kul. Podobnie skończył Mark Essex, 21-letni marynarz-snajper, który zabił 10 osób i ranił 13. Po zwolnieniu z marynarki Essex dołączył do radykalnego ruchu Czarnych Panter. Za cel obierał białych policjantów. Pierwszego zastrzelił w wigilię 1972 roku. Sam zginął od policyjnych strzałów na dachu wieżowca w Nowym Orleanie. W jego ciele znaleziono ponad 200 kul.

Na Essexie wzorować się mieli zabójcy z Waszyngtonu, którzy pięć lat temu przez trzy tygodnie paraliżowali okolice stolicy USA. Złapani, John Mohamad i John Malvo, zostali oskarżeni o wielokrotne zabójstwo. Mohamad, snajper, strzelał z samochodu. W bagażniku auta wycięty był specjalny otwór, przez który - po złożeniu siedzeń - można było strzelać. Używał karabinu Bushmaster kaliber 223.

Mohamad, w czasie swej 15-letniej kariery wojskowej, był mechanikiem, jednak zdobył też odznakę snajperską, co oznacza, że potrafił z karabinu M-16 trafić 36 z 40 celów z odległości od 50 do 300 metrów. Mohamad i jego pomocnik zostali skazani na karę śmierci.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj