Jako że Chińczycy traktują mrówki jako lekarstwo na wszystko, ale też jako dodatek do... herbaty, urzędnik zwietrzył biznes. Założył kilka fikcyjnych firm i sprzedawał mrówki. To miały być specjalne hodowle, stworzone przez naukowców. Dlatego kosztowały dużo więcej niż zwyczajne. Na paczce miał ponad 400-krotne przebicie. Bo zamiast trzech dolarów, kazał sobie płacić 1300. Nic dziwnego, że zarobił fortunę.
Rozwścieczeni klienci, którzy nigdy nie dostali obiecanych insektów, poskarżyli się władzom. Chińska milicja szybko rozpracowała siatkę powiązanych firm-krzaków i dopadła biznesmena. Sąd nie miał litości. Zwłaszcza że kilku oszukanych klientów popełniło ze wstydu samobójstwo.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
