Najpierw, jeszcze w szpitalu, wziął kilkoro zakładników. Później ukradł samochód. Wtedy ruszyły za nim policja i dziennikarskie ekipy w helikopterach.

W pewnym momencie Billy Jack Fitzmorris wysiadł i wbiegł do jednego z domów w miasteczku Hilliard. Wykopał wejściowe drzwi z zawiasów, po czym zabarykadował się w środku. Właścicielka domu po chwili wyskoczyła przez okno, spadła na dach ganku i sturlała się na ziemię. Wprost pod nogi otaczających budynek policjantów. Wszystko to uchwyciła kamera telewizyjna w helikopterze krążącym nad uciekinierem.

Mężczyzna zadzwonił z domu, w którym się zabarykadował, do swojej siostry. Prosił ją, by przekazała mediom, że nie chce zginąć. Chce tylko spokojnie wyjść z domu. Jego siostra zadzwoniła do telewizji i przekazała słowa swojego brata.

W chwili kręcenia materiału więzień negocjował wyjście z oddziałem policyjnych komandosów. "Dość zorganizowany chaos" - tak wydarzenia komentowała reporterka CNN.

Mężczyznę aresztowano. Prywatna firma zarządzająca więzieniem poinformowała, że mężczyzna oczekiwał na przewiezienie do federalnego więzienia. Tam miał odsiadywać wyrok za posiadanie i usiłowanie handlu kokainą.