Blair zaznaczył, że najbliższe dwa dni będą najbardziej "krytyczne" w całym kryzysie. Podkreślił jednak, że chce rozwiązać sprawę na drodze dyplomatycznej. I przypomniał wypowiedź Alego Laridżaniego, szefa irańskiej Rady Bezpieczeństwa, który w wywiadzie dla brytyjskiej telewizji powiedział, że "Iran priorytetowo traktuje porozumienie dyplomatyczne".
Dziś w sprawie zatrzymanych Brytyjczyków miał się wypowiedzieć sam prezydent Mahmud Ahmadineżad. Jednak w ostatniej chwili odwołał konferencję prasową.
A co, jeśli Irańczycy i Brytyjczycy nie dogadają się w ciągu najbliższych godzin i marynarze nie odzyskają wolności? Wtedy podejmiemy ostrzejsze środki - zapowiedział brytyjski premier. Nie wyjaśnił jednak, czy chodzi np. o jakieś szczególne sankcje wobec Teheranu, czy też w grę wchodzi atak.
Brytyjska gazeta "The Independent" donosi, że uwięzienie 15 brytyjskich marynarzy to odpowiedź Teheranu na nieudaną amerykańską operację. Żołnierze USA chcieli schwytać na północy Iraku ważnych funkcjonariuszy irańskich służb specjalnych. Jednak w czasie akcji zatrzymali tylko pięciu młodych urzędników, których oskarżają o szpiegostwo i do tej pory przetrzymują. Wiadomo, że Iran chciał wymienić ich na zatrzymanych Brytyjczyków. Jednak Waszyngton powiedział: "Nie".
Kilka dni temu w rosyjskich mediach gruchnęła wieść, że Amerykanie w Wielki Piątek, 6 kwietnia, planują uderzyć na Iran. I choć wiadomość ta z każdej strony była dementowana, teraz ostrzeżenie Tony'ego Blaira dziwnie pokrywa się z tym terminem.