O zbrodni, jakiej przed pięciu laty dokonano w szkole w Erfurcie, przypomina jedynie tablica. Wypisanych na niej 16 nazwisk, ofiar mordercy - ucznia szkoły, który po krwawej masakrze strzelił sobie w głowę.
Christiane Alt, nauczycielka ze szkoły Gutenberg, mówi, że po informacji o tragedii w Virginia Tech przed oczami staje jej koszmar z 2002 roku. "Wszystko wraca, mam uczucie, jakby to stało się wczoraj. Dokładnie wiem, co czują dziś Amerykanie" - mówi. Niemal równo pięć lat temu, Robert Steinhäuser, uczeń wydalony wcześniej ze szkoły Gutenberg, wszedł do budynku uzbrojony w pistolet i shotguna. Zabił 13 jej kolegów - pracowników szkoły, policjanta i dwóch uczniów.
Na końcu broń wycelował w swoją stronę. Tysiące ludzi przyszły uczcić ofiary z jednym tylko pytaniem: czemu? Po masakrze w Niemczech do 21 lat podwyższono wiek, od którego można kupić broń. Choć budynek szkoły odremontowano, pamięć o tragedii została.
Ciężko znaleźć spokojniejsze miasteczko w Szkocji niż Dunblane. Jednak tutaj w marcu 1996 roku miejscowa wspólnota przeżyła najgorszy możliwy koszmar. Szesnaścioro 5- i 6-latków oraz ich nauczycielkę zastrzelił psychopata, Thomas Hamilton. Po zbrodni popełnił samobójstwo.
Sala gimnastyczna, w której zamordował dzieci, została zburzona. W jej miejscu założono ogród pamięci. Pamięć o tragedii pozostała w sercach mieszkańców. Nie chcą o tym rozmawiać, wolą, by robili to za nich oficjele, jak Tony Blair. Zaraz po tragedii złożył on rodzinom ofiar wyrazy współczucia. Tak jak w Niemczech, po morderstwach w Dunblane, Wielka Brytania zaostrzyła prawo do posiadania broni. Są najsurowsze w Europie.
"Dziwić może tylko, że po tak wielu zbrodniach w amerykańskich szkołach nadal można wejść do sklepu i kupić karabin maszynowy. Ale widać, Amerykanie uważają, że powinni mieć do tego prawo" - mówi dr Mick North, ojciec jednego z zabitych w Dunblane dzieci.