Dziesięciu żołnierzy i ich tłumacz wyruszają na pieszy patrol po Bagdadzie. Bardziej wystawiony na ostrzał wroga żołnierz być nie może. "Pamiętacie <Helikopter w ogniu>? To nie idźcie obok siebie, zachowajcie odstęp. Gdyby coś się zaczęło dziać, nie wykończą nas wszystkich naraz" - dowódca upomina młodych żołnierzy - "Jakieś pytania? Nie? To idziemy".
Mówią o takich misjach "badanie warunków klimatycznych" (checking the atmospherics). Żołnierze mają zbadać, czy w dzielnicy "coś się święci". "Spokojnie dzisiaj..." - mówi żołnierz z obawą w głosie. Sprawdzają, czy rebelianci nie szykują się do ataku na mieszkańców Bagdadu.
Tu nikt nie wygląda całkiem niewinnie. Mężczyzna siedzi samotnie w samochodzie? Na szczęście to tylko ojciec czeka na córkę przed szkołą. A chłopak, który miał śledzić żołnierzy, po prostu idzie do domu. Wygląda, że na nic złego się nie zanosi.
Dzieci grają w piłkę na boisku. Jednak po chwili "klimat" się zmienia. Nagle robi się cicho, ludzie znikają z ulic, a to zwykle oznacza, że zbliża się atak... Tym razem to fałszywy alarm. Po chwili wszystko wraca do normy.