Od wyjazdu do Iraku i niebezpiecznej służby dzielą go już tylko dni. Jednostka, w której służy książę Harry, ma wyjechać na wojnę w maju. Brytyjscy dowódcy głowią się, w jaki sposób zapewnić członkowi rodziny królewskiej bezpieczeństwo na froncie. W tym samym czasie terroryści od miesięcy planują, jak go zabić.
Mimo tego, jak powiedział jeden z przyjaciół następcy tronu, książę nie boi się śmierci. Martwi się jedynie o to, że jego sława narazi na dodatkowe niebezpieczeństwo służących z nim w jednym szeregu żołnierzy.
Książę Harry będzie pierwszym członkiem rodziny królewskiej na froncie wojennym od czasu wojny brytyjsko-argentyńskiej o Falklandy w 1982 roku. Wtedy to czynny udział w walkach na pokładzie jednego z helikopterów brał wujek Harry'ego, książę Andrew.