"Brązowy żołnierz" - piwo czy wódka takiej marki już wkrótce może się pojawić w estońskich sklepach. Na taki pomysł wpadł dyrektor sprzedaży estońskiej firmy Kalev. To właśnie jej produktów Rosjanie nie chcą wpuszczać na swój rynek.

Ale pomysł nie jest nowy - Alar Pink wpadł na niego rok temu. Teraz jednak, przy okazji zamieszania wokół postumentu, nabrał rozpędu. Bo pomnik, o którym mało kto poza Estonią cokolwiek wiedział, jest teraz słynny na całym Starym Kontynencie. Dlatego szefowie firmy wietrzą milionowe zyski.

Chcą sobie w ten sposób zrekompensować straty, jakie wyrządziła im Rosja. W ubiegłym tygodniu zamknęła swoje granice dla produktów firmy Kalev. Przez to przedsiębiorstwo trafi około 260 tysięcy euro miesięcznie, czyli prawie milion złotych.

Ale nie tylko ono. W sumie na wprowadzanych po kryjomu przez Rosję sankcjach Estończycy stracą grube pieniądze. Pracę może stracić nawet pięć tysięcy ludzi. Wszystko przez pomnik.