17-letni złodziej chyba nie spodziewał się, że dostanie takie "wsparcie" ze strony mieszkańców Neapolu. Przestępca, który ukradł amerykańskiej turystce cenny zegarek, najpierw uciekał przed policją motorem, potem pieszo.
I wtedy z nieoczekiwaną pomocą przyszli mu mieszkańcy okolicznych domów. Zaatakowali policjantów i tak ich poturbowali, że trzeba było wezwać lekarza. Ale mimo ich "pomocy", złodziejowi nie udało się uciec z łupem. Złapał go inny wezwany patrol.
Mieszkańcom Neapolu zdarza się czasem stanąć "po ciemnej stronie mocy". Najczęściej przeciwko akcjom policji protestują matki i żony, których mężczyźni trafiają za kraty za działalność w mafii. Wtedy to Włoszki wylegają na ulice w szlafrokach i piżamach, by głośno domagać się "sprawiedliwości", czyli wypuszczenia gangsterów.