Nic nie zapowiadało, że przyjemna sobotnia wycieczka samolotem skończy się dla pilota i właściciela maszyny w ten sposób. Około godz. 17 przelatywali nad plażą w Jacksonville na Florydzie. Wtedy zaczęli mieć problemy z silnikiem. Pilot postanowił awaryjnie wylądować.

Szczęście w nieszczęściu, że na plaży udało się znaleźć miejsce bez ludzi. Właśnie tam pilot skierował samolot. Wylądował tak sprawnie, że nikt nie ucierpiał.

Maszyna zanim wyhamowała, sunęła kilkadziesiąt metrów po piasku. Potem wbiła się dziobem w piach, stanęła ogonem do góry i opadła spokojnie na plażę.