Dziennik Gazeta Prawana logo

Rzucił Republikanów, bo myśli o Białym Domu

13 października 2007, 15:46
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg niespodziewanie odszedł wczoraj z Partii Republikańskiej - pisze DZIENNIK. Natychmiast pojawiły się spekulacje, że 65-letni miliarder zamierza wystartować w przyszłorocznych wyborach prezydenckich jako kandydat niezależny. I ma spore szanse na zwycięstwo - mówią analitycy.

Pogłoski o prezydenckich ambicjach Bloomberga pojawiają się nie pierwszy raz, jednak teraz stają się o tyle prawdopodobne, że niebawem i tak musiałby szukać nowego zajęcia. W 2009 r. upływa jego druga kadencja jako burmistrza, a prawo zabrania mu ubiegania się o tę funkcję po raz trzeci. Michael Bloomberg na razie zaprzecza jakoby myślał o samodzielnym starcie w wyścigu do Białego Domu. "Moje plany na przyszłość nie obejmują na razie Waszyngtonu" - zastrzegł wczoraj.

Jednak zdaniem większości obserwatorów amerykańskiej sceny politycznej jego decyzja była starannie przemyślana. Coraz więcej Amerykanów ma dość dominacji dwóch wielkich partii, rosną więc szanse polityków spoza odwiecznego układu. "On uważa, że Demokraci dryfują na lewo, a Republikanie na prawo. Pojawia się więc duże niezagospodarowane centrum" - mówił wczoraj komentator telewizji NBC.

Jednym z graczy na tym pustym polu jest już gubernator Kalifornii Arnold Schwarzenegger, który wprawdzie na razie nie zamierza zerwać z Republikanami, ale nierzadko podejmuje działania wbrew swojej partii. Zresztą we wtorek obaj panowie pojawili się na Uniwersytecie Południowej Kalifornii, gdzie Schwarzenegger stwierdził, że Michael Bloomberg byłby świetnym prezydentem USA.

"Posiada kilka atutów: dużo pieniędzy, więc stać go na kampanię, oraz centrowe poglądy, co daje mu szansę na przyciągnięcie milionów niezdecydowanych wyborców" - mówi DZIENNIKOWI Robert Singh, amerykanista z University of London. Podkreślił on, że Bloomberg przynależność do Partii Republikańskiej traktował instrumentalnie - przez wiele lat wspierał Demokratów, jednak w 2001 r. na stanowisko burmistrza największego miasta Stanów Zjednoczonych wystartował w barwach partii George'a Busha, bo jako jej kandydat miał największe szanse na zwycięstwo.

Teraz najwyraźniej uznał, że niepopularni Republikanie stają się kulą u nogi, która może skutecznie zahamować jego polityczną karierę. Zresztą wśród konserwatystów Bloomberg wyglądał trochę na odszczepieńca - opowiada się bowiem za wycofaniem wojsk z Iraku, walką z globalnym ociepleniem, prawem kobiet do aborcji, zalegalizowaniem związków homoseksualnych oraz ograniczeniem dostępu do broni. Czyli ma poglądy, których nie powstydziłby się żaden amerykański Demokrata.

Gdyby Bloomberg rzeczywiście zdecydował się na start w wyścigu o Biały Dom, nie miałby najmniejszych problemów ze zorganizowaniem kampanii - jego majątek zgromadzony dzięki imperium medialnemu dostarczającemu informacje biznesowe i giełdowe przekracza 4 mld dolarów. "W dzisiejszych czasach kandydat niezależny, by miał jakiekolwiek szanse w wyborach, musi być bogaty. Bo tylko setki milionów dolarów pozwalają na skuteczne konkurowanie z obu wielkimi partiami" - mówi DZIENNIKOWI Singh.

Analitycy przypominają jednak, że do tej pory żaden niezależny kandydat nie zdołał zagrozić monopolowi, jaki w USA mają dwie największe partie w obsadzaniu stanowiska prezydenta. 15 lat temu wydawało się, taką szansę ma teksański milioner Ross Perot, który ogłosił swoją kandydaturę w momencie, gdy gwałtownie spadała popularność prezydenta George’a Busha seniora, a kandydatowi Demokratów Billowi Clintonowi przypisywano kolejne seksualne skandale.

Perot wydał na kampanię ponad 60 mln dol., chwilami jego popularność dochodziła do 40 proc. Jednak ostatecznie poparło go niecałe 19 proc. wyborców, a prezydentem został Bill Clinton.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj