Według członka trybunału Mortena Louisa Levysohna, instytucje wspólnotowe często negocjują kontrakty na budowę swoich siedzib za zamkniętymi drzwiami, zamiast organizować publiczne przetargi, które pozwalają wybrać najtańsze oferty.
"Budynki są wynajmowane na wiele lat, bez zagwarantowanego prawa pierwokupu. To ignorowanie sugestii trybunału jeszcze z 1979 r." - mówił Levysohn w europarlamencie. Jego zdaniem, nie do przyjęcia jest też to, że dane na temat zatrudnienia oraz zajmowanej przez unijne urzędy powierzchni są nieprecyzyjne, często oparte tylko na spisie numerów telefonicznych.
Tymczasem wydatki związane z utrzymaniem siedzib instytucji UE wynoszą aż 345 milionów euro rocznie. To zaś tworzy pole do korupcji. W kwietniu Komisja Europejska przyznała, że aż 44 miliony euro przeznaczone na sprzątanie siedzib mogły zostać wydane niezgodnie z przepisami. Belgijska prasa ujawniła wówczas, że urzędnicy zgarnęli część pieniędzy do własnych kieszeni. Z kolei rok temu głośna była sprawa siedziby Parlamentu Europejskiego w Strasburgu we Francji. Władze miasta przez 25 lat pobierały co roku o 2 miliony więcej czynszu, niż wynikało z umów.
Raporty Trybunału Obrachunkowego UE nie są wiążące dla unijnych instytucji. Jednak dzięki nim mieszkańcy Wspólnoty mają szansę dowiedzieć się, jak są wydatkowane pochodzące z ich funduszy środki.