Dziennik Gazeta Prawana logo

Szwedzkie autobusy jeżdżą na przemyconym bimbrze

13 października 2007, 16:01
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Szwedzki alkohol jest piekielnie drogi, a do tego trudno dostępny. Dlatego Szwedzi próbują przemycić do kraju tyle wódki, ile się da. Celnicy zarekwirowanej gorzałki nie wylewają. Przerabiają ją na... paliwo do autobusów.

Każda przemycona flaszka trafia do specjalnej fabryki w Linkoping. Tam alkohol podgrzewa się w specjalnych maszynach i zamienia w biogaz. A na biogazie jeżdżą szwedzkie autobusy, ciężarówki, a nawet pociąg. Z litra czystego spirytusu powstaje pół litra paliwa. Wszyscy się cieszą, bo surowiec jest za darmo.

Program zaczął się kilka lat temu, bo celnicy wylewali wszystko, co przechwycili, do kanałów. Teraz wlewają zawartość każdej przemyconej flaszeczki czy puszki piwa do wielkiej cysterny, która raz na jakiś czas trafia do Linkoping.

Szwedzcy ekolodzy powinni więc wkrótce przemytników jakoś uhonorować. W końcu to oni najskuteczniej walczą z globalnym ociepleniem i spalinami.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj