Kobiety z Czerwonego Meczetu od dłuższego czasu otwarcie przeciwstawiają się pakistańskim władzom. Jednym z ich głównych żądań jest wprowadzenie w Pakistanie szariatu, czyli prawa koranicznego. Sprawa jest o tyle poważna, że - według ekspertów - Czerwony Meczet jest "wylęgarnią" pakistańskich talibów.
ZOBACZ KOBIETY, KTÓRE CHCĄ RZĄDU TALIBÓW W PAKISTANIE>>>
Co gorsza, zachowanie kobiet z Czerwonego Meczetu cieszy się wyjątkowym poparciem przywódców plemiennych w całym kraju. Mówi się też, że meczet ma "wielu przyjaciół" w służbach bezpieczeństwa Pakistanu. To wszystko grozi islamską rewolucją, więc pakistańskie wojsko robi, co może, byle tylko wyprowadzić kobiety z meczetu i zamknąć go na cztery spusty.
W oblężonym od wtorku Czerwonym Meczecie w stolicy Pakistanu wciąż jest ok. 850 osób, w tym 600 kobiet i dziewcząt. Strzeże ich kilkunastu fundamentalistów, uzbrojonych w automaty kałasznikowa. Wczoraj świątynią wstrząsnęła eksplozja. Ale to kobiet, nie bomb, należy bać się najbardziej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama