W Kalifornii już dziś brakuje prądu i wody, budżet na edukację jest dziurawy, a dług wobec państwa wynosi 92 miliardy dolarów (ponad 270 mld złotych). Planiści alarmują władze "złotego stanu" - jak mówi się o Kaliforni - by ocknęły się z letargu, bo inaczej złoty wiek przeminie.

"Władze cały czas bazują na sukcesie i wzroście gospodarczym z lat 80., odświeżając jedynie infrastrukturę z lat 60. Do niczego się nie przygotowały" - tłumaczy Dowell Myers, autor książki "Imigranci i dziecioroby". "Dziś potrzeba więcej dróg, więcej mieszkań. Więcej jest też okazji do robienia interesów, ale to trzeba umieć wykorzystać" - dodaje.

Zmienia się nie tylko liczba, ale i kolor skóry Kalifornijczyków. W roku 2000 białych było 47 proc. a Latynosów 32. W połowie wieku sytuacja odwróci się, bo mieszkańców z białą skórą będzie jedynie jedna czwarta a latynosów - ponad połowa.