Zrozpaczony 48-letni mężczyzna przypiął się łańcuchem do drzewa w niedostępnym lesie na południu Kanady. Wbrew pozorom nie był to ekologiczny protest, a dramatyczna próba samobójcza. Po sześciu dniach jego wołanie o pomoc usłyszeli przechodzący nieopodal turyści.
Krzyki uwięzionego turyści usłyszeli, kiedy między drzewami szukali zaginionego psa.Gdy znaleźli wycieńczonego desperata, natychmiast wezwali pomoc. Jednak ratownicy długo nie byli w stanie dotrzeć do niedostępnego lasu koło Cypress Bowl Road w kanadyjskiej prowincji British Columbia. A to dlatego, że droga była bardzo grząska.
Wezwano więc helikopter. Nim przyleciał, policjanci krzycząc rozmawiali z desperatem ukrytym głęboko w lesie. Usłyszeli, że przypiął się łańcuchem do drzewa sześć dni temu. Chciał w ten sposób popełnić samobójstwo.
Jednak zmęczenie, głód i pragnienie wzięły górę. Odwodniony i wygłodzony mężczyzna zaczął w końcu wzywać pomocy. Gdy już go uwolniono, natychmiast trafił do szpitala.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|